LIST DO BRATA 

Drogi Krzysztofie,

Piszę do Ciebie ten list z wyraźnie mieszanymi uczuciami.Jest we mnie wiele niepokoju,obaw ale także nadziei,ponieważ list ten jest dla mnie bardzo ważny. Zdecydowałam się do Ciebie napisać ponieważ potrzebuję się z Tobą pojednać.

pisanie

Sądzę bowiem,że od momentu śmierci ojca w 1990 roku wiele sie w naszej relacji zmieniło.Tymczasem zależy mi na tym,abyśmy mogli rozmawiać i myśleć o sobie bez lęku,złości czy manipulacji. Nie jest moim celem karać Cię ani poniżać.Zależy mi przede wszystkim na pojednaniu,bo jest to ważne dla mojego zdrowia.Jest we mnie pragnienie aby było to istotne także dla Ciebie.

Wydaje mi się,że przebaczę Ci pełniej,jeśli zdasz sobie sprawę ze zranień i cierpień, które mi zadałeś. Może nie pamiętasz o tych wydarzeniach ani nie wiesz o konsekwencjach tych wydarzeń w moim życiu,dlatego teraz Ci je wymienię:

Naraziłeś mnie na wiele przykrości  w związku ze zdaniem mieszkania na ul.Chopina, w którym zamieszkaliście z Niną i chłopcami po moim wyprowadzeniu się stamtąd (w 1979 wyjechałam do UK aby zarobić sobie na mieszkanie).Umawialiśmy się na to,że gdybyś je opuszczał,to oddasz je właścicielce posprzątane i opróżnione ze swoich rzeczy.

Zaufałam Ci,że zrobisz tak jak obiecałeś.Pamiętasz jak to było-ponieważ nie mieliście gdzie się podziać,gdy Nina musiała po urlopie macierzyńskim podjąć pracę w Krakowie,a ja właśnie opuszczałam wynajmowane u p.Jadwigi D. mieszkanie,więc ona chętnie w kontynuacji przystała na moją propozycję wynajęcia tego mieszkania Wam.Mój powrót z UK po około 2 latach zbiegł się mniej więcej z waszą wyprowadzką.Gdy wróciłam klucze od tego mieszkania były już u mamy,która –jak się domyślam-je od Ciebie przyjęła, aby oddać całą sprawę w moje ręce.Kiedy patrzę na siebie i swoje zachowanie z perspektywy czasu,to widzę,że nie potrafiłam wtedy odmówić mamie zajmowania się sprawą, która nie należała do mnie,tylko do Ciebie. Dlatego,gdy odwiedziłam zaraz po przyjeździe mieszkanie pani Jadwigi D. i zobaczyłam tam nieporządek-zużyte gazety na podłodze,kurz,brudne podłogi, niewywieziony stół  z naszego starego domu,czyli dodatkowy mebel,który tam się znalazł bez wiedzy właścicielki a nie został wywieziony po waszym odejściu-to poczułam ogromną złość na Ciebie.

Zostałam sama sprzątając to mieszkanie i kontaktując się z panią Jadwigą celem „zdania” mieszkania,kiedy to musiałam ustalić termin spotkania,który by nam obu pasował,podczas którego ona miała odebrać ode mnie klucze i sprawdzić jego stan.Przeznaczyłam na to swój dodatkowy czas i pieniądze,aby pojechać z nią do Krakowa,bo wtedy jeszcze przecież tymczasowo byłam w naszym domu rodzinnym.

Wtedy było nie do pomyślenia,abym mogła odmówić mamie,która oczekiwała ode mnie tego,że wszystkim się zajmę.Zapewne byłam bardzo zła,że się tym zajęłam i całą (niewyrażoną) złość przelałam na Ciebie.

Gdy  przyjechałam z UK  i zatrzymałam się w naszym domu rodzinnym,gdzie były złożone moje rzeczy,to było mi bardzo przykro,gdy widziałam jak wieszałeś swoje mokre po praniu skarpety i slipki na oparciach drewnianych krzeseł,które kupiłam sobie za swoje pierwsze zarobione pieniądze w OTN. Kiedy poprosiłam cię abyś tego nie robił,bo zamierzałam je zabrać do wystroju swojego mieszkania,które właśnie kupiłam i nie chciałam by je zniszczyć,to krzyczałeś, bagatelizowałeś sprawę i się wyśmiewałeś ze mnie,a na koniec się obrażałeś  i  nie odzywałeś do mnie.Było we mnie wtedy wiele złości na to,co robiłeś ale też bezradności,bo Twoje zachowania wcale się nie zmieniały w efekcie moich próśb. Pozostawałam wtedy bardzo smutna i zagubiona,bo na tamten czas kompletnie sobie ze złością nie radziłam.Nie było też taty,który w podobnych sytuacjach był zwykle moim obrońcą. Doświadczałam więc ogromnej wtedy samotności i cierpienia,bo gdy mówiłam o tym mamie, to ona Ciebie tłumaczyła i kwestionowała moje uczucia.Modliłam się wtedy tylko o to,aby jak najszybciej opuścić dom.

Gdy kilka tygodni po śmierci taty poprosiłam Cię o pomoc w przywiezieniu cegieł do obudowy wanny(mieszkanie odebrałam w stanie surowym i trzeba było je wykańczać),i jakkolwiek nie odmówiłeś mi wtedy,zatem odebrałam to jako przejaw Twojej wobec mnie życzliwości,ale swoją postawą okazywałeś coś zupełnie sprzecznego,bo gdy już bylismy razem w hurtowni,to widziałam jak te cegły traktowałeś rzucając nimi tak,że nie bardzo się potem nadawały do użytku. Kiedy poprosiłam cię abyś tego nie robił to zachowywałeś się podobnie tak jak zwykle w takich sytuacjach – krzyczałeś, bagatelizowałeś sprawę i się wyśmiewałeś ze mnie,że jestem perfekcjonistka a na koniec się obraziłeś  i ostentacyjnie  milczałeś.Pomyślałam sobie wtedy,że musisz być na mnie o coś  bardzo zły.Było mi bardzo przykro i zupełnie wtedy nie rozumiałam motywów takich Twoich zachowań.Dlatego potem unikałam proszenia Ciebie o cokolwiek dla siebie,by uniknąć przeżywania bólu i cierpienia .Bardzo tamta wyprawa zapadła w moją pamięć i mimo,że minęło tyle lat,pamiętam ją z detalami.

Wykorzystywałeś mnie,gdy mniej więcej  w tym samym czasie(zaraz po śmierci taty)brałeś ode mnie pieniądze za podwiezienie do K.,gdy już wprowadziłam się do swojego nowego mieszkania.Zwykle zabierałeś mnie wtedy przy okazji,gdy wracaliśmy wszyscy do swoich domów(Ty z Niną i chłopakami do swojego mieszkania i ja sama – do swojego) po weekendach czy świętach w naszym domu rodzinnym w Cz..Wstydziłam się tego co robisz wobec mnie.Było mi bardzo przykro i smutno z tego powodu.W efekcie zaczęłam jeździć pociągiem-tak siebie chroniłam przed tym niepotrzebnym, dodatkowym bólem.

Raniłeś mnie swoimi komentarzami  na mój temat,z którymi się absolutnie nie utożsamiamiałam ani nie utożsamiam:”Jesteś taka chciwa jak babka Janinka”. Było mi wtedy bardzo przykro.Tym bardziej mnie to bolało,że ja przecież do tego czasu  starałam się pamiętać o Waszych urodzinach, imieninach,świętach, prezentach,wysyłając paczki z UK itp.a po powrocie do kraju -także oferując  swoją obecność Twoim chłopcom,którzy byli wtedy jeszcze mali i chętnie z nimi spędzałam dużo czasu nie mając swojej rodziny.

Było mi przykro,gdy w efekcie mojej odmowy udostępnienia naszego siedliska w S.na imprezę pożegnalną dla Twojej Niny przed jej wyjazdem za granicę, zachowałeś się wobec mnie arogancko i wulgarnie-krzyczałeś przez telefon,że skoro pomogłeś mi tam kiedyś ściąć  trawę,to powinnam Wam ten dom udostępnić,a potem przez jakiś czas demonstrowałeś jak jesteś na mnie obrażony.

Sprawiłoby mi wielką radość to,gdybyś bardziej pamiętał o mnie i moich bliskich (np.Roberta., Franka.) poprzez inicjowanie kontaktów-chociażby dzwoniąc z zapytaniem „co słychać?”, poprzez pamięć o moich(naszych) ważnych rocznicach,czy sprawach itp. Było mi zwykle bardzo przykro,gdy tak się nie działo. Bardzo mnie także boli fakt,gdy aktualnie  Robert  jest w Polsce podczas wakacji,Ty najczęściej jesteś milczący i bardzo zajęty swoimi sprawami-całymi dniami siedzisz na swojej budowie. Z kolei podczas roku szkolnego w L.,gdy Robert czasem niechcący natknie się na Ciebie podczas, gdy dzwoni do babci,to Ty szybko oddajesz słuchawkę telefonu mamie i nie podtrzymujesz z nim rozmowy. Gdy jestem świadkiem tych sytuacji,to jest mi wtedy najczęściej bardzo smutno. Zależy mi na tym,aby była między wami większa więź, tymbardziej,że Robert jest Twoim chrzestnym synem.Mam świadomość faktu,że nasze mieszkanie za granicą nie ułatwia budowania bliskości,ale wierzę,że jest możliwe aby coś w tej sprawie zrobić.Gdy myślę o tej waszej relacji to jest mi tymbardziej smutno,że przecież Robert nie poznał już naszego taty,a swojego dziadka.Tymczasem Ty jesteś teraz tak bardzo do taty podobny….

Oczekuję,że przeprosisz mnie za każde z tych zranień z osobna.Nie wystarczy mi jednostkowe –przepraszam.

Oczekuję również,że obiecasz,iż nie będziesz tak dalej postępował ani wobec mnie,ani Roberta,czy Franka.

Jest mi trudno tobie zaufać.

Chciałabym zobaczyć jakieś zmiany w Twoim życiu,które by mnie przekonały, że mogę Ci zaufać.

Wymienione krzywdy miały określone konsekwencje w moim życiu,a także osób bliskich.Oto one:

Pojawiło się we mnie pragnienie zrozumienia i poznania siebie i swoich trudności,które poprzez swoje „odpowiedzi” na Twoje zachowania wobec mnie zaczęłam widzieć jako te,za które sama jestem odpowiedzialna.Kiedy patrzę na to z perspektywy czasu,to widzę,że w dużej mierze sama przyczyniłam się do swojego samopoczucia. Byłam więc na początku Twoim WYBAWICIELEM, potem OSKARŻYCIELEM,a na końcu OFIARĄ.

Uświadomiłam sobie,że od początku byłam wobec Ciebie(i całej Twojej rodziny) nadopiekuńcza szukając między innymi rozwiązań dla waszych małżeńskich i rodzinnych trudności,wybawianiu z różnych opresji np.poprzez załatwianie Tobie mieszkania,długie rozmowy z Tobą,Niną czy waszymi chłopakami. Że w jakiś sposób żyłam waszym życiem,bo nie miałam własnego.

Uświadomiłam sobie,że podobnie jak mama usprawiedliwiałam Ciebie i Twoje zachowania, np.gdy podczas prowadzenia sklepu w Cz. zdarzało Ci się nadużywać alkoholu,to myślałam,że…”Gdyby Nina była inna,to byś nie pił”.

Dotarło do mnie także,że przyjmowana przeze mnie postawa nadodpowiedzialności i nadopiekuńczości,która towarzyszyła mi przez dużą część mojego życia przyczyniła się do tego,że mnie w efekcie w ogóle nie szanowałeś,bo ja sama siebie nie traktowałam z szacunkiem,a „trenowana” byłam do tego od zawsze(np.kosztem swojego własnego czasu,na polecenie mamy spędziłam z Tobą pół roku na stancji,podczas gdy uczyłeś się w technikum po to tylko,aby Cię pilnować i odrabiać za Ciebie lekcje)

Zdecydowałam się w końcu na ochronę siebie poprzez wycofanie się z tych nadopiekuńczych wobec Ciebie (i Twojej rodziny zachowań),co zostało przez Ciebie zauważone o czym przekonały mnie kilkakrotne informacje z Twojej strony,że „jestem egoistką,bo teraz to myślę tylko o sobie”(np.gdy nie zgodziłam się na imprezę,którą chcieliście zrobić w moim domku w S. czy gdy nie pożyczyłam Ci czasem pieniędzy,choć wcześniej nie zdarzało mi się Tobie odmawiać  itp.)

W odpowiedzi na Twoje bierne i milczące zachowania wobec Roberta, zauważyłam,że Robert przestał tak intensywnie jak przed laty szukać kontaktu z Tobą,co na dzień dzisiejszy martwi mnie najbardziej.

Ważne jest dla mnie abyś zadośćuczynił mi za wyrządzone krzywdy.Czekam na Twoje propozycje.

Wiem,że zrobiłeś dla mnie także dobre rzeczy.Oto te,które sobie przypominam:

Gdy będąc w wojsku pisałeś do mnie długie listy,co było dla mnie ogromnym dowodem naszej zażyłości,wzajemnej życzliwości i bliskości.Listy te ciągle je jeszcze trzymam wśród ważnych dla siebie pamiątek,a jest ich pokaźna ilość.Chętnie Ci je kiedyś przeczytam 🙂

Gdy byłam chora na kamicę nerkową,to na prośbę mamy pojechałeś gdzieś daleko z Twoim kolegą ze szkoły – Mietkiem,aby przywieźć mi lekarstwo zanim jeszcze miałam operację usunięcia tych kamieni z nerek.Bardzo to wtedy doceniłam.

Gdy byłam sama po wyjeździe Franka do Niemiec w 1999 dużo mi pomogłeś przy organizowaniu i porządkowaniu naszego siedliska do zamieszkania (koszenie trawy, robienie ogródka itp.).Byłam Ci bardzo za tę pomoc wdzięczna.

Byłam wzruszona,gdy ostatniego lata podzieliłeś się swoim cierpieniem w związku z doświadczeniami nieszczęśliwego małżeństwa twojgo syna,który zostawił swoją żonę odchodząc do innej.

Wzruszyłam się także,gdy wysłałeś mi ostatnio tabletki od kaszlu pocztą (rozpoznałam Twój charakter pisma na kopercie)

Również było mi bardzo miło,gdy w okresie Wielkiej Nocy zechciałeś poświęcić swój czas i napisałeś mi jak się robi dobrą zalewę octową do ryb, mimo to,że Cię o to nie prosiłam (rozmawiałam o tym  tylko z mamą)

Zdaję sobie sprawę z tego,że ja też Cię zraniłam.Zależy mi na tym,abyś i Ty mi przebaczył. Jestem gotowa,aby się tym zająć w następnej kolejności.Być może forma tego listu wyda Ci się sztywna,ale piszę tak dlatego ponieważ dotykam ważnych i trudnych spraw,o których nie potrafiliśmy rozmawiać i od których długo uciekaliśmy.Zachowaj proszę ten list tylko do swojej wiadomości. Ja postąpię tak samo.

Twoja siostra-Zuza

Ps.Na tyle na ile Cię znam,to przypuszczam,że po przeczytaniu tego listu możesz wpaść w szał, uskarżać się na mnie do mamy, a potem obrazić się na mnie i zamknąć się w sobie, albo się upić i jeszcze więcej palić.

Nie rób niczego z tych rzeczy proszę! Naprawdę chcę się z Tobą pojednać.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Z MOJEGO OKNA i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *