PODRÓŻ OD STAREGO DO NOWEGO CZŁOWIEKA

Decydując się na swoje duchowe odnowienie trzeba wiedzieć od kogo chcemy się oderwać,a do kogo przylgnąć.Jest w nas bowiem walka „starego czlowieka” z „nowym”.Kim jest ten „nowy”, którego wybieramy i kim jest ten „stary” , którego porzucamy?

nowe-zycie-stare-zycie-672x372

„Nowy człowiek” jest duchowo dojrzały, zintegrowany. Wie,że warto korzystać z informacji, które uczucia ze sobą niosą oraz używa ich energii potrzebnej do realizacji uznanych wartości. Integracja nie oznacza zlikwidowania podziału na starego i nowego czlowieka, ale oznacza akceptację całego swojego człowieczeństwa z całą swoją historią.„Nowy człowiek” nie neguje swoich prawdziwych potrzeb,ale także nie ulega swoim pożądaniom. Umie odróżnić prawdziwe potrzeby od żądz oraz to,które potrzeby i w jakim stopniu należy zaspokoić.

„Nowy człowiek”,dojrzały duchowo nie boi sie zalezności od innych ludzi,ale także nie dąży na silę do jakiegoś uzależnienia.„Nowy człowiek” nie pragnie cierpień dla nich samych, ani też nie usiłuje uniknać wszelkich cierpień za wszelką cenę.Kryterium jego wyboru nie jest ani cierpienie ani przyjemność,ale dobro i miłość,niezależnie od tego,czy z tym wyborem łączy się cierpienie,czy też przyjemność.„Nowy człowiek” żyje w poszanowaniu prawdy, więc pozwala sobie na konfrontację,dzięki której obiektywizuje to,co sam o sobie myśli i jak siebie rozumie.Jest w nim otwartość i odwaga w odsłanianiu siebie przed sobą samym, a więc i przed innymi.Jest w nim gotowość do nieustannego, wnikliwego badania siebie.„Nowy czlowiek” jest elastyczny w swoim postępowaniu, umie zachować równowagę. Na przyklad w wyrażaniu złości wie,kiedy wyrazić gniew,a kiedy go powstrzymać.Umie też wyrazać gniew w sposób zróżnicowany,wie jak dobrać środki wyrazu w zależnosci od sytuacji.„Nowy człowiek” przyjmuje odpowiedzialność za swoje trudności,rozpoznając wcześniej w czym tkwi problem,aby móc go rozwiązać,aby włożyć energię w pracę nad nim. Stara się poznać realia, własną sytuację,w której żyje.Pamięta,że każda sytuacja, nawet negatywna może być bodźcem do zmiany,o tyle o ile jego reakcja na tę sytuację służy dobru.

***

„Stary człowiek” ma trudność w zachowaniu równowagi między sprzecznościami,na przyklad sprzecznymi potrzebami, celami,obowiązkami, powinnościami. Trudno mu się wyrzec czegoś ważnego dla siebie,bo to sprawia ból.„Stary człowiek”   oddzielony jest od Siły Wyższej-Boga i rozbity wewnętrznie,co przejawia sie w braku kontaktu z własnymi uczuciami,które są tlumione.„Stary czlowiek” nie bierze odpowiedzialnocści za pracę nad swoimi problemami.Kiedy cierpi,to jest przekonany że kłopoty powstaly z winy innych, na przyklad rodziców, szefów,partnerów  i oczekuje,ze to oni sie maja zmienic,aby doswiadczyc wewnetrznej harmonii.Często ucieka od własnej rzeczywistosci wewnętrznej i zewnętrznej w różne iluzje.„Stary czlowiek” nie chcac cierpiec,unika konfrontacji ze soba i innymi, klamie,”chodzi na skroty”,trudno mu o uczciwosc i rzetelna dyscypline.

W swojej postawie wobec potrzeb „stary czlowiek” nie uznaje wlasnej rzeczywistosci.Nie uznaje tego,ze jest slabym i niedoskonalym czlowiekiem,ktory posiada różne potrzeby i żądze oraz tego,ze jest podatny na różnorodne zranienia.Dlatego tez ma tendencje aby albo calkowicie negowac wlasne potrzeby albo bezkrytycznie je zaspokajac. W swojej postawie wobec innych ludzi  „stary czlowiek” albo neguje wlasne zdolnosci i uzaleznia sie od innych ludzi albo liczy jedynie na wlasne sily, pragnac calkowitej autonomii.W postawie wobec cierpienia „stary czlowiek” badz pragnie jak najwiekszej ilosci cierpien (czesto podswiadomie) albo unika wszelkich cierpien i zdobywa jak najwieksza ilosc przyjemnosci .Przemiana  „starego człowieka” nie jest łatwą sprawą w naszym życiu, gdyż czasami jest to burzenie mozolnie zbudowanych konstrukcji, które do tej pory się sprawdzały i były przydatne. Przemianie musi ulec nasz sposób myślenia o życiu. Praca nad soba to podroz do wnetrza siebie po to,by ostatecznie moc wyjsc do innych,do swiata.

***

Życie każdego z nas jest taką wędrówką.W jedną z październikowych sobót 2012 roku  miałam okazję,aby symbolicznie przejść kawałek tej „drogi” łącząc w wędrówce oba wymiary:zewnętrzny i wewnętrzny.Wyjechałam wtedy do Beachy Head wraz z grupą studentów Londyńskiej Szkoły Integralnego Pomagania im.ks.Józefa Jarzębowskiego , gdzie przeszliśmy kilka kilometrów „po klifach”,w zadumie nad sobą i swoim życiem. Dłuższy kawałek zrobiliśmy w lipcu  idąc do  Santiago de Compostella,gdzie na Finisterze-„końcu świata”,żegnaliśmy „starego człowieka” i świętowaliśmy narodziny „nowego”.Taki był wtedy nasz cel,ten sam podjęłiśmy podczas wędrówki po „klifach”.

Zdjecia aparat 30.10.11 373Pielgrzymować to znaczy mieć określony kierunek,wędrować do celu. Oznacza to czynić swoje zycie piekniejszym, lepszym,takim,w którym jest wiecej dobra i dawania siebie drugiemu.Pielgrzymka,ktora wiedzie do celu pozwala nam przeciwstawiac sie przyzwyczajeniom, schematom,rutynie i poszukiwac czegos wiekszego, nowego i doskonalszego.

Sobotnie,pażdziernikowe spotkanie zainspirowało do spojrzenia wstecz na swoją drogę życia.Pozwoliło przypomnieć ważne chwile,różne sytuacje i te łatwe i te trudne oraz dało możliwość,by zmierzyć się z postawą „starego człowieka”.Umożliwiło rownież,aby popatrzeć  na swoje życie  z „lotu ptaka” , zobaczyć jak ta droga wyglądała u każdego z nas dotychczas. Mogliśmy  zastanowić  się nad tym,w którym miejscu tej wędrowki dzisiaj jestem.W kręgu spotkania dzieliliśmy się tym,co jest w nas ze „stareg człowieka”,czego nie chcemy dalej pielęgnować w nas samych oraz tym,co rozpoznajemy jako przejaw „nowego człowieka”,”nowej szansy” dla nas.Zapragnęliśmy wzmacniać i budować w nas „człowieka nowego”.”Stary człowiek” jest przykładem człowieka,który jescze się nie odkrył,w którym skrywa się jeszcze wiele niewykorzystanych darów.Zatem przemienić swoje życie to nade wszystko odkryć  sobie to wszystko ,co wlał w nas Bóg,a czego jeszcze nie zdołaliśmy odkryć i wykorzystać.

***

W lipcu 2011 roku mieliśmy okazję aby 36 osobowa grupa osób,bedących uczestnikami Londyńskiej Szkoły Pomagania wybrać się w podróż niezgłębionego świata Camino de Santiago. To miejsce,do którego udają się od 1200 lat pielgrzymi z całego świata.Jej „motto” zawarte zostało w słowach:”Od starego do nowego człowieka”.Pielgrzymka ięc była symbolem naszego życiowego wędrowania.

santiago_de_compostella_0001483268_d

Wyruszajac z Oviedo do Santiago de Compostella przeszlismy w zadumie nad sobą i swoim życiem wiele kilometrów jednym z najstarszych szlaków – Camino Primitivo.W wyprawie tej zawarlo sie wiele warstw i znaczen. Byla ona dla nas swoistym spotkaniem ze soba, drugim czlowiekiem i Bogiem. Na Finisterze-„koncu swiata”, zegnalismy ”starego czlowieka” i swiętowaliśmy narodziny „nowego „.Taki bowiem byl nasz cel.Pielgrzymka do Santiago de Cpmpostella inspirowała  do spojrzenia wstecz na swoja droge zycia. Pozwolila przypomniec wazne chwile, rozne sytuacje i te latwe i te trudne oraz dala mozliwosc,by zmierzyc sie z postawa „starego czlowieka”. Umozliwila rownież, aby  popatrzec na swoje zycie  z „lotu ptaka” , zobaczyc jak ta droga wygladała u kazdego z nas dotychczas.

Camino dalo mozliwosc doswiadczenia w krotkim czasie tego,czego doswiadcza się w ciągu wielu lat.W pozornie zwyklych sytuacjach i rzeczach dopatrzec sie moglismy wrecz uderzajacych podobienstw do codziennego zycia.I  tak czasem szlismy „pod gore”,a czasem” z gorki”, czasem „swiecilo slonce”,a czasem „padal deszcz”.Innym razem„szlismy sami”a jednoczesnie  wcale nie samotni,a czasem w grupie, ale sami i wyizolowani Czasem „pobladzilismy” i trzeba bylo zawracac. Po czasie bowiem okazalo sie ,ze wybralismy nie ten kierunek. Jak w zyciu…. Bo w zyciu tylko pasmami cos dobrze sie uklada i tylko czasmi odnosimy sukcesy. Tez w zyciu dogania nas czasem samotnosc  i cierpienie. Wtedy droga wydaje sie byc bardziej  trudna, choc potrzebna.

Dzieki pielgrzymowaniu we wspolnocie mielismy mozliwosc poprzez powstawanie przeroznych sytuacji do tego,by zmierzac sie z postawa „starego czlowieka”na biezaco. Camino obnazalo nasze slabosci w bezlitosny sposob.Dzieki wedrowaniu w grupie zyskiwalismy szanse przejrzenia na oczy,lepszego poznawania siebie, i naprawiania u siebie tego,co zle,slabe, niewygodne. Wedrowka zmuszala,by rozstawac sie ze swoim wygodnictwem i przyzwyczajeniami. Zmuszala do tego,by spojrzec na siebie w prawdzie.

Codzienny wysilek byl przez wielu z nas dedykowany jako podziekowanie za to,co otrzymujemy w zyciu.Skladalismy go jako ofiare za cos istotnego dla nas.Trud,oprocz tego,ze przyblizal do celu, nabieral glebszego sensu.Mimo zmęczenia jakaś niezwykla siła czy motywacja popychała nas do tego,by wciąż iść.Pojawiała się dzięki temu przestrzeń na lepsze rozumienie siebie,docieranie dogłębi,na szlifowanie swojego charakteru. Pielgrzymowanie dawało wiele radości,zbliżało nas do siebie,do ludzi,do Boga.

IMG_1277

Jedne z ostatnich słów umierającego wspaniałego reportera Tiziano Terazni „Koniec jest moim początkiem” pięknie oddają sens naszego pielgrzymowania i zapraszają do Życia.

„Jeżeli wiesz,czego szukasz,nie znajdziesz tego,czego nie szukasz…

Jeżeli jednak wyjdziesz poza to,co znane,i bedziesz szukać drog,które jeszcze nie zostały całkiem przetarte,albo,jak mowię, wymyślisz je sobie sam,możesz odkryć coś niezwykłego….

Jeżeli masz problem,zatrzymaj się, zatrzymaj. Posłuchaj siebie i poszukaj odpowiedzi wewnątrz. Ona tam jest.Wewnątrz Ciebie jest coś,co trzyma Cię,co Ci pomaga, jest glos. Jedni nazywają go Bogiem,drudzy określają inaczej,ale jest….

Jeżeli jesteś na rozdrożu i widzisz drogę, która prowadzi w dół,i drugą,ktora idzie w góre,idź tą,która prowadzi wzwyż.Wprawdzie schodząc jest łatwiej,ale w końcu trafisz na jakąś dziurę.Kiedy się idzie do góry,jest nadzieja …

Żyj teraz!…Życie to ta chwila i w tej właśnie chwili należy się nim cieszyć”.

A.Szumowska

Ten wpis został opublikowany w kategorii NASZE PISANIE i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *