PODZIEL SIĘ SWOIM SNEM

pic__79_obraz_6318Sen o ciekawej symbolice.

Znalazłam się w jakichś przytulnych salach,gdzie było wiele kobiet. Spacerowały,rozglądały się,uwijały,każda miała jakieś swoje cele i zadania.W tych salach działy się jakieś ważne rzeczy/może zajęcia?/.One wybierały sobie miejsce,gdzie chciałyby w której sali uczestniczyć. Pamiętam pełen pasji klimat swojego tam pobytu,pastelowe ściany w łagodne ornamenty oraz to,że sama znalazłam się w dużej sali. Prowadzącym zajęciabył znany terapeuta /M.W./, kóry dosyć krytycznie ustosunkowywał się do mnie w związku z tym,że nie rozumiałam jego zdaniem młodej dziewczyny,będącej uczestniczką tejże grupy. Obie/wraz z tą dziewczyną /miałyśmy świadomość,że w ten sposób nie daje on jej wsparcia,a jedynie osłabia.

Początkowo przestałam mówić,co tak naprawdę myślę na ten temat,choć miałam inne niż on zdanie.Jednak w miarę trwania zajęć zbierałam się w sobie ,by w końcu powiedzieć mężczyźnie,że to co robi względem tej kobiety nie jest w porządku!,że jej nie docenia! Stanęłam w jej obronie , doświadczając niesłychanej ulgi(….)

Potem prowadzący zaproponował jakieś ćwiczenie,które polegało na przedstawieniu siebie i tego co myślimy rytmem.Pamiętam,że wpierw Ewa/ze Studium  Arteterapii w Instytucie Eriksonowskim,w którym kiedyś uczestniczyłam/, a potem ja podniosłyśmy się i zaczęłyśmy wystukiwać swój rytm krokami na dużej sali.Wykonywałam rytm w kształcie oka lub łzy wystukując go stopami/był więc dżwięk i wyobrażony obraz/.Czułam się przy tym swobodnie, choć miałam świadomość,że patrzy na mnie jeszcze wiele kobiecych oczu.  

Następnie zobaczyłam drzwi,które prawdopodobnie były wejściem do miejsca,w którym byłam.Jak więc tam weszłam,skoro zobaczyłam je na końcu…?

Dopiero wtedy,gdy podoświadczałam wielu rzeczy i spraw,które działy się w tym tajemniczym, kobiecym miejscu widzę drzwi?To jakiś paradoks-pomyślałam…A jednak mnie zachwyciły swoją prostotą i pomysłowością.Z lewej ich strony był jakby mały „daszek”-jak początkowo myślałam,ale potem okazało się,że jest to rzęsa kobiecego oka,które widnialo poniżej.

Często mam głębokie przeświadczenie,że Bóg mówi do nas na wiele sposobów. Język snu to ten rodzaj docierania do człowieka,który bazuje na symbolach.

Trzeba mi zatem nadal czytać ich pismo. Trzeba wrócić do siebie,skupić się,zanurzyć w sobie,znaleźć punkt łzy.I wtedy okaże się,że Drzwi są tuż obok…

Ten wpis został opublikowany w kategorii KRAINA SNÓW. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na PODZIEL SIĘ SWOIM SNEM

  1. O. pisze:

    W tym snie, jestem na rozleglych mokradlach a przed soba zauwazam cos na ksztalt jeziorka . Wchodze w nie , i na poziomie kolan , postanawiam sie zanurzyc.Nie jestem tam sama , jest ze mna byly chlopak , ktory trzyma mnie za rece , kiedy decydujemy sie w tej wodzie zanurzyc.Pod woda jest duzo kolorow , a co najbardziej mnie zaskakuje , to fakt , ze znajduja sie tam jakies postaci, ktore ja zamieszkuja, i sa bardzo podobne do ludzi.Sa niesamowite , piekne ,ale jednoczesnie wzbudzaja we mnie przestrach , zdziwienie, niedowierzenie.Chce szybko stamtad sie wydostac , i tak tez czynie.Moj ‚chlopak’ we snie, obejmuje mnie a ja czuje sie z nim taka bezpieczna i zaopiekowana przez niego.Czuje ogarniajaca mnie wdziecznosc.Kiedy wychodze z wody , zauwazam , ze obraz w ktorym wlasnie ,(jakby) bylam , znajduje sie na kanwie , do ktorej ktos prosi mnie , abym dorysowala drzewo , i ta osoba , jestem ja. Na obrazie nadal widnieja mokradla , i woda , ale nie widze tego co jest pod nia .Biore w rece pedzel , i maluje ciemnymi farbami pien , szczuply i wysoki , galezie a ciemna zielenia przyprawiam moje drzewo o liscie , drzewo wydaje sie calkiem solidne ale jest zbyt wysokie.Na poczatku czulam niepewnosc , czy wogole zdolam cokolwiek namalowac,ale po chwili wiem jak to zrobic.I idzie mi to bardzo dobrze.czuje ogarniajace mnie zadowolenie.Ale nagle z wody wylaniaja sie postaci , i chce przed nimi uciec.Wspinam sie po drzewie , i widze ze jego galezie sa tak zawile , ze trudno mi sie po nim wspinac.Nastepnie uswiadamiam sobie , ze musze wrocic do domu , gdzie jest moj chlopak .Ide wiec do ‚domu’- miejsca gdzie znajduja sie jakby rozlegle laznie-lazienki , wybieram kabine prysznicowa , do ktorej dolaczona jest druga , a w niej bierze prysznic , ten mezczyzna , ktory jest w moim snie moim bylym chlopakiem .Kiedy koncze prysznic , wiem ze on juz zszedl na dol , i czuje obecnosc innych ludzi , dostrzegam swiatlo dobiegajace spod szpary w drzwiach …slysze glosy krzatanine..wychodze z kabiny prysznicowej i staje przed lustrem i widze ,ze moje cialo jest obnazone , nagie ,szczuple..jestem jakby lzejsza …moja twarz jest taka szczupla a dookola mnie roztacza sie burza dlugich wlosow i wydaje sie sobie bardzo kobieca.Mysle sobie; ale mam dobre wlosy , tak szybko mi urosly . Nagle dostrzegam ze te dlugie wlosy sa jedynie gorna warstwa wlosow a pod nia , schowane sa krotsze , mniej wiecej ,dlugoscia siegajace moich barkow.Roznia sie od dlugich wlosow tym ,ze sa proste , rowne i jakby pedantyczne .Te dlugie sa nie lada czupryna …i sen sie urywa.

  2. Ali pisze:

    Witaj!Bardzo mnie ciekawi Twoje rozumienie snu na początek.Jakiego rodzaju przesłanie wypływa z tego snu dla Ciebie?

  3. Ali pisze:

    Gdy piszesz,że jesteś na rozleglych mokradlach,to najchętniej tu bym spytała–z czym Ci się mokradła kojarzą? Natomiast co do jeziorka,to – jakie ono było?duże,małe?z czym Ci się ono kojarzy?. Pomyślałam sobie także,że te kolory ,które widziałaś pod wodą i postacie zamieszkujące ten podwodny teren są zapewne reprezentacją uczuć, które być może masz wobec różnych ważnych dla siebie osób i w które właściwie wchodzisz aktualnie pracując nad sobą,penetrując swoją historię.Nie wchodzisz w to głęboko,zanurzasz się zaledwie „na poziomie kolan”,więc jest jakiś opór,który nie pozwala ci pójść w głąb.Piszesz,że (uczucia?)„ są niesamowite, piękne, ale jednocześnie wzbudzają we mnie przestrach,zdziwienie, niedowierzenie”.„Chce szybko stamtąd się wydostać,i tak tez czynię.”Myślę,że to jest jakiś opór przed doświadczaniem uczuć,także związanego z nimi na początku bólu.Ty-podobnie zresztą jak i wiele innych osób-próbujesz uciec od kontaktu z nimi,jakoś się z tymi uczuciami nie spotkać….
    Gdy mija fala uczuć(„kiedy wychodze z wody…”),to wtedy włączasz świadomość i zaczynasz siebie wyraźniej widzieć także w kontekście swojej historii,swojego genogramu-być może symbol drzewa go reprezentuje w twoim śnie….(?).Kiedy piszesz,że bierzesz w rece pedzel ,to trochę tak jakbyś wzięła w ręce odpowiedzialność za budowanie swojej kobiecej tożsamości,a jednocześnie doświadczasz poczucia,że idzie to w dobrym kierunku „Na poczatku czulam niepewnosc , czy wogole zdolam cokolwiek namalować,ale po chwili wiem jak to zrobić.I idzie mi to bardzo dobrze,czuje ogarniajace mnie zadowolenie” .”Ale nagle z wody wylaniaja sie postaci , i chce przed nimi uciec”.To chyba znów opór…
    Gdy następnie piszesz o powrocie do domu,to tak jakby wrócić do siebie,do miejsca,gdzie czułaś się bezpiecznie i gdzie czułaś „wszechogarniającą wdzięczność”.Żeby tam dotrzeć,to trzeba zapewne przejść przez taki obszar w sobie,który potrzebuje oczyszczenia.Bo być może na to wskazują rozległe łaźnie….
    Gdy piszesz – „Nagle dostrzegam ze te długie wlosy sa jedynie gorną warstwą włosów a pod nią,schowane sa krotsze,mniej wiecej dlugoscią siegajace moich barkow.Roznią sie od dlugich wlosów tym,że są proste,równe i jakby pedantyczne.Te dlugie są nie lada czupryną…” to przypadkiem nie ma to związku z MASKAMI które nadal wkładasz?

  4. Ania pisze:

    Chciałabym opowiedzieć o fragmencie swojego snu, który przyśnił mi sie ostatniej nocy. Jest to tylko fragment ponieważ tylko tyle udało mi się zapamiętać.
    Byłam w powietrzu i latałam. Nie byłam w samolocie, wydaje mi się, że się czegoś trzymałam ale nie jestem pewna czego. Przelatywałam nad krainą pokrytą śniegiem gdzie z góry widziałam prehistoryczne zwierzęta. Przeleciałam nad mamutem wędrującym po śniegu. Widziałam tygrysa szablozębnego, którego na początku się przestraszyłam gdy na mnie spojrzał ale po chwili zobaczyłam, że jest niegroźny i nie chce, bądź nie jest w stanie mi nic zrobić. Leciałam nad nim tak nisko, że mógłby mnie zaatakować ale tego nie zrobił. Dotknęłam na chwilę lądu i był bardzo zimny. Ruszyłam dalej. Był dzień ale po chwili zrobiła się noc i leciałam już w innej krainie. Był to współczesny świat z wieżowcami i wysokimi budynkami – jakaś wielka metropolia. Wszystkie budynki migotały światłami. Czułam, że jest we mnie dużo ciekawości.

    I na tym sen sie zakończył – badź tyle pamiętam.
    Myślałam sobie dziś rano o jego treści i od razu powiązałam to z terapią i listami jakie piszemy. Ta kraina śniegu z prehistorycznymi zwierzętami to moje stare krzywdy, o których teraz z większą odwagą mówię. Tygrys wydaje mi się, że symbolizuje jedną z krzywd ale nie jest w stanie mnie juz skrzywdzić. Lot może symbolizować mój dystans do przykrych wydarzeń z przeszłości. Dzień – świadomość krzywd i tego co się stało. Metropolia oświetlona nocą? To trudno mi rozszyfrować…
    Będę wdzięczna za wskazówki:-)

    Pozdrawiam,

    A.

    • Niktoś pisze:

      Witaj,
      Zaciekawil mnie Twój sen, wiele w nim symboliki, wskazówek, uwielbiam takie sny. Pozwolilem sobie na moja, subiektywną interpretacje. Oto ona:
      Twoje myśli moga byc owladniete „podróżą” w czasie-zyjesz albo w przeszłości (prehistoryczne zwierzęta) albo w przyszłość (nowoczesne budynki, etc.) a nie istniejesz w teraźniejszości (ziemia), która de facto jest jedynym „czasem”, który masz. To wlasnie tu i teraz dzieja sie cuda naszego istnienia. Przyszlosc wydaje sie byc rowniez ” ciemna” co moze symbolizowac Twoj lek przed tzw. Przyszloscia (chociaz ona nigdy nie nadejdzie bo zawsze i tak jest terazniejszosc). Sa tam jednak swiatla ktore moga symbolizwac Twoja nadzieje i szanse na lepsza terazniejszosc. Lot moze symbolizowac oderwanie, niechec do terazniejszosci zamiast mocnego stapania po ziemi, która jest zimna w Twoim śnie (zapewne nie lubisz zimna, jak kazdy z nas). Ziemia moze symbolizowac teraźniejszość, lot nad ziemia-przeszlosc i przyszłość, oderwanie od rzeczywistości/teraźniejszości.
      Zwierzeta, ktore Ci sie snily naleza do silnych i groznych i myślę że moga symbolizowac Twoje wspomnienia z przeszlosci tzw krzywdy, bóle, zranienia, etc. I w Twoim snie jest przekaz, że nie należy się ich bać, chociaż są dzikie to wystarczy je oswoić (terapia) i pogodzić się z ich istnieniem a one same w sobie nie sa grozne i nie maja żadnej władzy nad Tobą.
      Wiesz, że czegoś się trzymałas, ale nie wiesz czego może świadczyć o jakimś kryzysie wartości którymi się kierujesz/kierowalas w Twoim zyciu lub o ich braku, może brak planów na przyszłość.

      „Kto nie dotknął ziemi ni razu, ten nigdy nie może być w Niebie” – A. Mickiewicz

      Mam nadzieję, że moja interpretacja będzie pomocna w lepszym zrozumieniu siebie, czego Ci zycze.
      Pozdrawiam

      • Ania pisze:

        Dziekuje bardzo za interpretacje! Jakze inna od mojej. Hmmm… jest nad czym podumac, jednoczesnie stapajac po ziemi:-)

        Pozdrawiam!

        A.

  5. Ola pisze:

    Dziekuje za twoja interpretacje Alicjo.Bardzo wiele niezrozumialego wydaje sie teraz klarowniejsze.

    Mokradla kojarza mi sie z czyms mistycznym i jakby owianym tajemnica.Czyms nienznanym.A to jeziorko bylo dosyc male ,jakby przedluzeniem tego mokradla.Woda w nim byla bardziej przejrzysta a te postaci widoczne ,dlatego sie tak ich boje.

  6. SpóJrz pisze:

    Jestem pod głębokim wrażeniem! Dziękuję za wpis!

  7. mimi pisze:

    Sen o kobietach żegnających złego mężczyznę, który zmarł. Znajdowałam się w pomieszczeniu, gdzie było ich wiele, wszystkie w czerni. W pokoju za drzwiami leżało umarłe ciało mężczyzny, o którym wiedziałyśmy, że był złym człowiekiem, że bardzo dokuczył tym kobietom w przeszłości. Byłam jedną z nich. Wszystkiemu towarzyszył klimat znaczenia i podniosłości wydarzenia. Czułam jakąś niezręczność, gdy uświadomiłam sobie, że zamiast przeżywanego w sytuacji żałoby smutku,jest we mnie radość i ulga. Jednocześnie wiedziałam,że te kobiety czują to samo. Była między nami jakaś niepisana, radosna więź.

    Rozważając przesłanie snu zastanawiałam się kim był ten mężczyzna? Z czym się rozstawałam? Czyżby z jakąś stroną swojej osobowości, ze stroną, która była negatywna ,zadawała ból i odcinała od kobiecości, uniemożliwiając jednocześnie nawiązanie satysfakcjonujących kontaktów z innymi?Może musimy zrozumieć, że ten negatywny mężczyzna w nas/ „Okrutny Wewnętrzny Krytyk” /, który zawsze myśli: ”Jesteś nikim”, „nic ci się nie udaje”, ”do niczego nie doszłaś” itp. – nie jest nami? Wtedy bowiem dopiero przestaje wywierać na nas wpływ? Odchodzi, umiera… Tylko wtedy jednak, gdy sobie uświadamiamy, że te krytyczne osądy i negatywne opinie na swój temat nie są prawdziwymi opiniami, wówczas możemy rozwinąć się jako kobiety. Musimy jednak stać się świadome tych negatywnych treści, bo dopiero wtedy możemy mieć na nie wpływ.Czy to naprawdę takie proste?

  8. Jadwiga Gąsiorowska pisze:

    Nie mam komentarza. Mam sen jak z najgorszego horroru i nie mam z kim się nim podzielić. Boję się, (czy nie umiem?) opowiedzieć go bliskim. Sen był krótki. Nie bałam się, ale to co widziałam, bardzo mnie bolało. Mój brat z jakiegoś powodu (nieznanego) musiał (!!! we śnie to było jasne, że on musi!) zabić swojego syna. Uderzył go czymś ciężkim w głowę, zaniósł do wanny i wyszedł. A ja tam byłam i widziałam, jak to ciało jest targane konwulsjami i wymiotami pełnymi krwi. Jeden skurcz był wyjątkowo mocny i wyrzucił ciało w górę. Opadające uderzyło w krawędź wanny i z rany na głowie pociekła krew. Nadal targały nim konwulsje. Wrzasnęłam, żeby brat przyszedł i coś zrobił. A on ręką mocno uderzył i dobił swojego syna.
    Boże czy to możliwe, że mogłam tak śnić. Nigdy nie miewam złych snów. Dobrze się dzieje w moim życiu. Czy ktoś mi powie co to jest? O co chodzi. Jestem wstrząśnięta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *