WIELKOPOSTNE POSTANOWIENIA

Zaczynamy Wielki Post! Tak,tak…To już od dzisiaj.I jak zwykle,co roku ustalamy różne wyrzeczenia, nakładamy na siebie ograniczenia-zero cukru,powstrzymywanie się od nikotyny i alkoholu,czy oglądania TV  po to,aby….. już od świąt wyrównać deficyty:)           Czy to o to chodzi?

Aby podejść do tego okresu inaczej warto chyba zadać sobie pytanie –  po co to wszystko?czemu ten czas ma służyć? Ja myślę,że okres Wielkiego Postu ma jeden zasadniczy cel –ma  zbliżyć  ciebie i mnie do Boga. Sposób,w jaki ten cel zrealizujemy nie ma być tylko naszym pomys- łem,a raczej ma być efektem „przegadania” tego z  Panem Bogiem właśnie i może wtedy okaże się, że warto wziąć pod uwagę inne jeszcze           sprawy poza tą,że nie będę jadła czekolady.Oto propozycje:

1.Podejmę post od gniewu i nienawiści. Czy to znaczy,że mam tłumić uczucia?Nie!Warto jednak przyjrzeć się temu,co z nimi robię.Gdy okaże się,że przeginam zarówno w jedną(wybucham)jak i drugą stronę(tłumię),to może być ważną informacją na temat moich problemów psychologicznych, które odgradzają mnie od Miłości

2.Podejmę post od osądzania innych. Zanim kogoś potępię,zastanowię się,czy przypadkiem nie ma to związku z tym jak bardzo sama siebie odtrącam i potępiam w głębi swojej duszy.Dlatego w ramach postu,pracując nad tą trudnością będę zwracała się do siebie bardziej ludzkim głosem

3.Podejmę post od upadania na duchu.Trzymając się mocno obietnicy Jezusa,że Bóg ma dla mnie najlepszy z możliwych planów zrobię wszystko co zależy ode mnie aby ten plan rozpoznać.Mając świadomość tego iż jest to proces –rozłożę go na szereg kroków….Może więc pójdę na miting swojej grupy samopomocowej,albo wezmę udział w rekolekcjach w milczeniu,a może podejmę jeszcze inne wyzwania,które zaplanuję na poświąteczny czas…

4.Podejmę post od narzekania. Zastanowię się co do tej pory zyskiwałam przez narzekanie i wchodzenie w rolę „biduli”.Może okaże się,że był to mój sposób na doświaczanie troski i współczucia od innych,czyli sposób,którym manipulowałam otoczeniem dokarmiając swoje emocjonalne niezaspojenia.Jeśli to rozpoznam i zobaczę bezsens tych swoich zachowań-nie będę się musiała zmuszać do tego aby nie narzekać,poszerzę granice swojej wewnętrznej  wolności…

5.Podejmę post od uczucia żalu i goryczy.Będę pracować nad przebaczeniem tym,którzy mnie zranili,pamiętając o tym,że pierwszą osobą,której potrzebuję przebaczyć jestem ja sama!

6.Podejmę post od wydawania zbyt wielu pieniędzy.Możliwe,że zauważasz u siebie postawę,która polega na radzeniu sobie z negatywnymi uczuciami poprzez pocieszanie siebie przy pomocy kupowania ładnych rzeczy…To „studnia bez dna”!Może warto w czasie Wielkiego Postu przeznaczyć pieniądze,które szły na te „ładne rzeczy” na inny cel i dać je tym,którzy potrzebują ich bardziej niż ja.

Życzmy więc sobie,aby te postanowienia wielkopostne były jak najbardziej adekwatne i rzeczywiście służyły celowi,dla którego mają być realizowane:)

 

Zaszufladkowano do kategorii PRACA NAD SOBĄ | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

PO CO WIELKI POST?

Wielki Post to czas praktykowany w Kościele od  lat. Jest to przede wszystkim sprawdzony środek w zmaganiach o czy­stość serca,bowiem oczyszcza nie tylko ciało ale  i duszę. Jest to czas niełatwy,w którym można w szczególny sposób zbliżyć się do Boga,ale można Go też gdzieś zgubić w pośpiechu i zabieganiu codzienności.Zdecydowanie życzę nam wszystkim tego pierwszego:)

Aby jednak wejść w  misterium Wielkiego Postu potrzebne jest pragnienie Miłosierdzia. Jesteśmy do tego zapraszani już od Środy Popielcowej…. Warto w tym czasie  przyjrzeć się sobie i zobaczyć, czy nasz stosunek do otaczających nas osób  nosi w sobie rys miłości i przebaczenia? Jesteśmy więc zaproszeni do takiej wewnętrznej autodiagnozy, do wykonania rentgena swojej duszy….

franciszek_milosierdzieserce-zielone-dusza-niebieska-620x400

 

Jak wygląda zaproszenie ?
Jak wygląda bal ?
Jaki bilet dziś dostaniesz ?
Na ostatni tan …
Są zaproszenia różne
Na kartonie pisane
Są te oficjalne
I nigdy nie wysłane
Są zaproszenia przyjemne
Do zabawy , zachwytu
I bycia we dwoje …
Są zaproszenia niechciane
Codziennym znojem spocone
Są takie na które czekamy
W codziennej modlitwie i prośbie
I takie które dostajesz
I nie zabiegasz o nie
Jest zaproszenie jedno
O którym nie marzysz codziennie
To zaproszenie do życia
Do bycia innym niezmiennie
Do przeobrażeń zaprasza
Duszę moją , świat cały
Rozum tego nie pojmie
Cały jaszcze zgnuśniały

Londyn 17.10.2015

L.K.

Zaszufladkowano do kategorii NASZE PISANIE | Otagowano , , | Dodaj komentarz

WIOSNA W RICHMOND PARK

Piękna, słoneczna niedziela w Londynie. Temperatura poszła w górę niesamowicie 🙂 Powiało wiosną! Pogoda zapraszała do wyjścia z domu…

parks

Gdzie się udaliśmy? Do jednego z naszych ulubionych miejsc, gdzie zwykle wybieramy się każdej wiosny, by sprawdzić, czy kwitną już żonkile…. To taki nasz rytuał od kilku lat, taka mała tradycja:)

richmond_park_2

Wybraliśmy się na spacer do Richmond Park, przepięknego starego parku słynącego z licznego stada jeleni i danieli żyjących tutaj swobodnie.

richmond_park_deerW parku wiało mocno.Co prawda powietrze już inne – cieplejsze, jednak kaptur się przydał.

DSCF2027

Jakkolwiek wczorajsza ciepła kurtka wylądowała w szafie i wynurkowaliśmy nieco lżejsze okrycia,to kaptury przydały się podczas spaceru wyśmienicie.

DSCF2018

Park ten wchodzi w skład brytyjskich parków królewskich. Jest największym ogrodzonym parkiem w Europie.

DSCF2022

Z przyjemnością spacerowaliśmy po nowych alejkach parku. Okazało się, że od ostatniego naszego tam pobytu wprowadzono wiele zmian.

DSCF2001

Z wielką radością przypatrywaliśmy się białym przylaszczkom, krokusom, a także żółtym żonkilom, które już kwitną w bardziej nasłonecznionych częściach parku.

DSCF2003

Byliśmy zaskoczeni, że kwitną już kamelie. Nie tylko białe ale i czerwone…..

DSCF2017

a także prymulki -w ogromnych ilościach…

DSCF2020

Czyżby zeszłoroczne….?

DSCF2021Piękna niedziela….

Wiele w nas dziś wdzięczności:)

Zaszufladkowano do kategorii NASZE PISANIE | Otagowano , , | Dodaj komentarz

II SPOTKANIA Z ANDRZEJEM WINKLEREM

Tegoroczne spotkania   z A.Winklerem  27.01.16-2.02.16  w całości odbyły się przy parafii NMP Matki Kościoła na Ealing Broadway w Londynie.

DSCF2399

„Życie-stwarzać własne,czy odtwarzać i powtarzać?Żyć świadomie,czy żyć w transie?Jak się odnajdywać?” to pytania,które pojawiały się podczas ostatniego wystąpienia pana Andrzeja, psychoterapeuty,trenera i superwizora programu NEST-„New Experience for Survivors of Trauma”.Na wykład ,który zorganizowano w przestronnej Sali Windsor Hall przy parafii NMP Matki Kościoła w zachodnim Londynie,przybyło około 100 osób .

Czego poszukiwały? Zapewne odpowiedzi na pytania zwarte w tytule spotkania.Może nawet konkretnych recept na życie….Tymczasem wykład miał inspirować, sprzyjać w szukaniu kierunku,motywować do pracy nad sobą …Mam nadzieję,że spełnił ten cel:)

DSCF2405

DSCF2401„Ludzie bowiem są zdezorientowani przez przeszłość i idą wtedy w życiu po omacku”-mówił pan Andrzej. Czemu jesteś nieszczęśliwy?Spójrz na to,czego doświadczyłeś w swoim życiu dotychczas. Jeśli zdarzyło ci się doświadczyć traumy(krzywdy) to ta krzywda może zaprowadzić cię dzisiaj w krzywdzące związki,bo…”jeśli ktoś,kto ma przetrącone skrzydło , to krążyć będzie wokół takich miejsc,które są analogiczne do tych,które zna”-mówił  w innym miejscu.Po traumie są dwie drogi.Można zostać w lęku,ale można też zacząć szukać ( poznawać) siebie.

Krzywda zaburza poczucie tożsamości i ktoś,kto jej doświadczył powtarza najczęściej  -„Nie wiem kim jestem”,co skutkuje pojawieniem się magicznego, iluzyjnego myślenia i zanurzeniem się w świecie fantazji.Nie żyje wtedy w rzeczywistości.Jednym słowem ktoś taki żyje marzeniami. Tymczasem tylko popatrzenie w prawdzie na własne życie, przyjęcie tego co się stało,powoduje kreowanie życia.Nic nie można stworzyć w życiu z pozycji poczucia winy i lęku ! Wszystko się rozpadnie nawet jeśli jeszcze raz spróbujesz  z tą samą energią,z tą samą motywacją!Cały czas będzie powtarzanie,ciągle to samo….i to samo…tak w kółko.

Jak się wydostać z tej pułapki powtarzania,gdy na przykład  po raz kolejny wchodzisz w destrukcyjny związek,czy gdy znów tracisz kolejną pracę choć nic na to nie wskazuje na samym początku ?

Sposobem na to,aby nie odtwarzać i nie powtarzać jest uzyskanie zdolności świadomego myślenia – słyszymy od prelegenta.Ktoś,kto godzi się na metaforę Pielgrzyma-wędrowca, kto ma odwagę bycia w nasłuchu ,kto potrafi siebie zdemaskować  ściągając  wkładane wcześniej maski,ten uzyskuje możliwość objawienia siebie ,prawdziwego poznawania siebie.I ciągle jest z tym poznawaniem siebie w drodze….

Takie życie to wybór!Nikt nam tego nie włoży do kieszeni.Nawet jeśli nasze wybory były pomyłkami,to nasza odpowiedzialność polega na odpowiedzi na te wybory. Ważne,by nie czekać na uznanie z zewnątrz,przestać oglądać siebie oczyma innych,bo to jest postawa  dziecka. Jezus powiedział: ”Jestem Drogą,Prawdą i Życiem”.I ty spróbuj tak powiedzieć-zachęca pan Andrzej,.To jest głębokie czytanie swojego życia.Nie ma wyraźnej mapy drogowej,dla każdego człowieka jest inna mapa.Dojdziesz do celu?….Nie…..Dojdziesz raczej tam gdzie dojdziesz.Ważne aby mieć WDZIĘCZNOŚĆ.

DSCF2400

W sobotę 30.01.16 pan Andrzej poprowadził warsztaty dla mężczyzn ”Zdradzony przez ojca?” .Kilka godzin spędził z 20 osobową grupą mężczyzn w Sali na wieży przy kościele NMP Matki Kościoła na Ealing,gdzie każdy  z panów  miał możliwość  podjęcia refleksji nad tym co wynosi ze swojego domu,z gniazda,a także nad tym co przenosi poszukując i stwarzając własny dom.Uczestnicy zapragnęli powtórzyć to doświadczenie w przyszłym roku. Bedziemy myśleć o nowej formule tego spotkania,prawdopodobnie w mniejszej grupie, celem pogłębienia tej pracy.

Na wykład czwartkowy „Dziwne AA-Alkoholizm i Aborcja” zgłosiła się kameralna grupa osób,co umożliwiło  ciekawą dyskusję po spotkaniu. Zarówno ilość osób jak i ich aktywność oraz uwaga,z jaką słuchacze przyjmowali przekazywane treści pokazuje wagę i znaczenie zagadnienia.

Pan Andrzej powiedział,że uwikłanie w doświadczenie straty dziecka w procedurze aborcji związane jest z głębokimi i długotrwałymi reperkusjami emocjonalnymi. „Ostateczne odrzucenie”, „dotknięcie śmiercią”, „zagrożenie unicestwieniem” wywołują reakcje emocjonalne rozpoznanwane jako objawy stresu pourazowego (PTSD). Jednym z mechanizmów radzenia sobie z przytłaczającymi uczuciami winy, zagrożenia, wstydu , doświadczeniem rozbicia własnej tożsamości czy wreszczie utraty porządku i sensu życia jest sięganie po rżżne sposoby „samoleczenia”. Zamiast świadomego zmierzenia się z bolesnymi konfliktami pojawia się próba „samolecznia” dokuczliwego stanu emocjonalnego polegająca często na sięganiu po środki zmieniające nastrój lub inne zachowania skutecznie pochłaniające lub rozpraszajace uwagę. Konsekwencją takiej nieudanej próby „samoleczenia” jest pułapka uzależnienia

Myślimy o zaproszeniu pana Andrzeja w przyszłym roku o tej samej porze.Co interesowałoby Was w sposób szczególny?

Byłabym wdzięczna za wasze refleksje i uwagi związane ze spotkaniami. Wszystko to jest cenne,abyśmy wszyscy mogli sobie tutaj –poza naszym domem,poza Polską – stwarzać warunki do tego, aby zgadzać się na swoje własne życie,aby żyć w pełni-nie żyć w przeszłości ani nie uciekać w przyszłość, aby żyć na „tu i teraz” niezależnie od tego,gdzie jesteśmy.

AS

****

Dla dodania odwagi tym wszystkim matkom, które z różnych powodów wahają się czy urodzić dziecko

Zaszufladkowano do kategorii WYDARZENIA | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

JAK ZREALIZOWAĆ NOWOROCZNE POSTANOWIENIA?

Nowy rok. Tak niedawno składaliśmy sobie życzenia i wymienialiśmy uściski. Gdzieś
w międzyczasie pojawiały się marzenia i postanowienia noworoczne – może wśród nich były plany typu: „Zacznę pracować nad swoim charakterem”,”Poznam siebie”,”Zacznę odbudowywać to co zostało zniszczone w moim małżeństwie”,”Wybaczę swoim krzywdzicielom”,”Zwiększę swój udział w obowiązkach domowych”,„Poszukam terapeuty dla siebie”, „Podejmę terapię grupową”….. itp. Są to duże cele. Warto podzielić je jak tort na małe kawałki i systematycznie częstować się nimi:)

22520-_andrzej_tylkowski_ilustracje

W dotrzymaniu postanowień może nam pomóc wsparcie osób życzliwych i otaczanie się ludźmi, którzy zrozumieją i nasze marzenia, i nasze obawy. Miejscami, których celem jest inspirowanie i wspieranie Cię w pracy nad sobą są grupy samopomocowe (AA,Al-Anon, AH) oraz różnego rodzaju wykłady i warsztaty prowadzone równolegle do realizowanej terapii (grupowej bądź indywidualnej).Gdzie możesz je znaleźć?

https://aa-pik-wielkabrytania.org.pl/

https://www.al-anon.org.pl/

https://www.anonimowihazardzisci.org/mitingi.html

https://www.slaauk.org/meeting-list/london-meetings/

https://www.anonimowinarkomani.org/

Między innymi tutaj www.going-home.co.uk znajdziesz dodatkową ofertę.

Jestem głęboko przekonana,że korzystanie z mitingów obok uczestniczenia w sesjach terapeutycznych ma głęboki sens tak jak i podjęcie terapii na określonym etapie uczestniczenia w grupach samopomocowych.W nowym roku postawmy więc sobie pytanie: „Czy praca nad sobą musi przebiegać dwutorowo?Czy mintingi wykluczają terapię i vice versa?”

Pozdrawiam-A.S.

 

Zaszufladkowano do kategorii PRACA NAD SOBĄ | Otagowano , , | Dodaj komentarz

JESIENNY WIATR

185584_szyba_deszcz_jesienny_lisc

Jesienny wiatr słońcem przepełniony

Jesienny wiatr zimnem powiał dzisiaj

Słońce zawstydzone obłokiem lico zasłania

Rumieńcem jabłka skrywa zawstydzenie

Że lato gdzieś zgubiło w codziennym rozmodleniu

W zabawie czerwcowej utknęło i śmiechem pochłonięte

Szalika zapomniało i kicha biedaczysko

Liściem złoto czerwonym i owocem obfitym

Bo lato już minęło i wiatr przypomina hulace

Że zaraz będzie zima i będą białe harce

Londyn 30.09.2015

Zaszufladkowano do kategorii WIERSZOWISKO | Dodaj komentarz

NEST-CO TO TAKIEGO?

NEST jest programem pomocy psychologicznej dla dorosłych,którzy doświadczyli różnego rodzaju urazów i strat.Nazwa programu to akronim wyrażenia „New Experience for Survivors of Trauma”-„nowe doświadczenie dla osób,które przeżyly uraz”,czyli osób,które dosłownie… ocalały.

birds-nest (3)

NEST (gniazdo)jest metaforą środowiska,w którym rozwija się ten proces,czyli metaforą dla grupy terapeutycznej.Składa się ona zwykle z 4 do 7 osób.Zazwyczaj też osoby te siedzą podczas zajęć w kręgu,co przypomina kolisty kształt gniazda czy ułożenie jajek w gnieździe. Taki układ jest najlepszy dla relacji grupowych.Koncepcja gniazda sugeruje przytulność, ciepło i bezpieczeństwo.A bezpieczeństwo jest sprawą numer jeden dla tych,którzy w przeszłości doświadczyli zaniedbania,przemocy,cierpienia i śmierci.

Tak jak młode ptaki zostają w gnieździe tylko przez określony czas tak też i NEST  trwa tylko określony czas – zazwyczaj 9 miesięcy.Potem przez rok odbędą się jeszcze 3 sesje uzupełniające.Każda sesja ma ściśle określony temat i proponuje członkom grupy wykonanie szczegółowych zadań.Każda sesja opiera się także na doświadczeniu sesji poprzednich.

Przechodzenie przez poszczegółne etapy programu NEST przypomina podróż,bo tak jak w większości podróży do nieznanych miejsc,tak i w tej podróży pojawia się w trakcie wiele wyzwań i różnych napięć.Po zakończeniu procesu grupowego każdy kontynuuje tę podróż dalej,ale już na własną rękę.

***

Bardzo się cieszę,że odkryłam program NEST. Informacje o szkoleniu dotarły do mnie dosyć nietypowo. Znalazłam w internecie nowo ukazujące się pismo „Zbliżenia” i zamówiłam kilka jego  numerów.Zaraz wkrótce  dostałam mailem informację o tym szkoleniu. Ponieważ jednak od jakiegoś czasu nie wierzę w przypadki,dlatego spostrzegam tę sytuację nie tylko jako odpowiedź na moje dotychczasowe pytanie  – ”Co zrobić,aby skuteczniej pomagać polonii w emigracyjnej rzeczywistości?” ale także jako zaproszenie  do zweryfikowania swojej dotychczasowej pracy nad sobą.Ostatecznie osobowość terapeuty to podstawowe narzędzie pomagania.Zawsze o tym wiedziałam,jednak zaproponowana w przypadku NEST dwutorowość szkolenia (teoria i praca własna)pozwoliły mi przypomnieć  i potwierdzić tę istotną prawdę.

Tak się bowiem składa,że od 2007 roku,po dwudziestu latach pracy w Polsce , początkowo w Ośrodku Terapii Nerwic,a potem w Poradni Terapii Uzależnień i Współuzależnień w znalazłam się na emigracji.Wraz z moim pobytem w Wielkiej Brytanii  zmieniła się jednak grupa osób,które stały się adresatem pomocy przeze mnie udzielanej. Jakkolwiek były to nadal osoby polskojęzyczne, także kobiety – bo to właśnie  głównie z kobietami pracowałam tuż przed wyjazdem prowadząc przez kilkanaście lat grupy dla współuzależnionych pozostających w związkach z alkoholikami – to teraz trafiały do mnie zwykle kobiety w wieku 30-40 lat,w większości pochodzące z rodzin dysfunkcyjnych,które mając doświadczenia zranień w dzieciństwie (zaniedbanie czy przemoc w domu,molestowanie seksualne,rozstanie rodziców poprzez rozwód czy śmierć rodzica itp.) odtwarzały dynamikę swoich rodzin w tworzonych przez siebie związkach z trudnymi mężczyznami,często innych kultur i wyznań.

Niejednokrotnie także rozmiary i waga spraw,którymi przyszło mi się zajmować przerastały moje doświadczenie.Mimo to,że miałam kontakt z osobami,które także zajmują się pomaganiem,to był on dosyć sporadyczny i nie zawsze dawał mi  tę możliwość ,aby tak jak kiedyś w Polsce omawiać kwestie,które mnie nurtowały poprzez regularne spotkania zespołu.Te wszystkie okoliczności uruchomiły  potrzebę szukania miejsca oraz możliwości, aby być stale w zespole i poddawać regularnej superwizji swoje oddziaływania terapeutyczne.

Zawodowo – nadal najchętniej pracuję w grupach,a okazuje się,że interakcje powstające w grupach są dodatkowymi zasobami terapeutycznymi w programie NEST. Cenne wydaje się tutaj także strukturalizowanie terapii,bo gdy zwykle kiedyś,w przeszłości poszczególne osoby  doświadczały notorycznego chaosu i braku porządku – to dziś pojawia się u nich właśnie ta potrzeba wprowadzania harmonii i jasności.

Ponieważ u podstaw NEST leży założenie,że problemy psychiczne są odzwierciedleniem podświadomych konfliktów spowodowanych wcześniej przeżytymi urazami  dlatego korzysta się także w programie z omawiania treści snów jako tego „zapomnianego języka podświadomości” (Marie-Louise von France). Zawsze wcześniej podczas pracy własnej jak i w terapii pacjenów lubiłam korzystać z informacji jakie niesie o problemach sen. Dlaczego? C.G.Jung mawiał- ”ci, którzy podejmują trud zrozumienia symboliki snów,znajdują w nich najbardziej interesujące informacje.To prawda,że rezultaty niewiele mają wspólnego z takimi przyziemnymi sprawami jak robienie sprawunków i sprzedawanie. Ale nasze interesy nie mogą w pełni wyjaśnić sensu naszego życia,ani też konto w banku nie zaspokoi głębokiego pragnienia ludzkiego serca.”

Dodakowo też terapia ta czerpie z podejść behawioralno-poznawczego i psychodynamicz-nego, które są mi  znajome i bliskie….Czego chcieć więcej…? Tylko dziękować twórcom NEST,którzy szkolili się i współpracowali z Philipem Ney’em,kanadyjskim psychogiem i psychiatrą dziecięcym za stworzenie tak bardzo pomocnego programu do pracy nad kwestiami egzystencjalnymi i duchowymi

Tu znajdziesz więcej: https://www.nest-terapia.eu/

AS

Zaszufladkowano do kategorii PRACA NAD SOBĄ | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

STATEK ZWANY UZDROWIENIEM

Mam na imię Paweł i właśnie mija dziewięć miesięcy od czasu, kiedy niezno-śne prądy życia zepchnęły moją łódkę istnienia na mieliznę. Zanim się tam znalazłem, wichry życia szargały mną bez litości a kursy, które obierałem, miały swój azymut nakierowany niejednokrotnie wprost na skały….

NIE MOZNA UCIEC OD SIEBIE

Chociaż wydawało mi się, że moje ręce mocno i pewnie trzymają ster życia, a mapa, z którą podróżowałem była nakreślona najnowszymi trendami ówczesnego świata, wykształcenia czy myślenia, to niejednokrotnie nie docierałem tak, gdzie chcia-łem. Marny ze mnie marynarz, pomyślałem…Po co mi ten ster, skoro wody życia i tak wiodą mnie tam, gdzie chcą?  I co z tymi latarniami morskimi, tyle ich wkoło lecz której zaufać? A może moja mapa jest nie z tego świata albo może gdzieś są lepsze łódki, takie, które płyną tam, gdzie nasze myśli je poniosą? Może jest na tym świecie jakiś wielki, ogólnie dostępny GPS (z ang. Global Positioning System), który, jeśli się tylko do Niego dostroję, poprowadzi mnie swoją niewidzialną falą ku mojemu przeznaczeniu – najlepszemu z możliwych? Czy jest możliwe, że moja podróż może stać się świadomą a jednocześnie zaskakiwać mnie na każdym kroku, nasycając moje zmysły po brzegi? Dużo było tych znaków zapytania, znacznie za dużo jak na mnie a ja, jak najszybciej chciałem wrócić na pełne morze i zacząć świadomie pływać, podróżować, żyć. W końcu, kiedy moje oczodoły wyschły już z łez, których limit zdawał się być wyczerpany a ciągłe użalanie się nad sobą urągało mojej „marynarskiej” godności, nadszedł czas na męską decyzję rozsypania puzzli mojego życia po raz kolejny, abym tym razem mógł poskładać je od nowa tak, ażeby wszystkie ich części pasowały do siebie i się zazębiały. Nadszedł czas pracy nad sobą, na rozdrapanie starych ran przeszłości i pozwolenie zakrzepłej krwi wspomnień ponownie z nich wypłynąć, by w końcu rany zabliźniły się na nowo, bez śladu. Nadszedł czas na połamanie źle zrośniętych kości decyzji, aby poskładać je od nowa tak, abym nie tylko lepiej poruszał się po ścieżkach tego świata, ale  może i nawet zaczął po nim biegać. Nadszedł czas na wiwisekcję serca, na rzeźbienie ducha.

Z mojej własnej łódki zrzucam kotwicę i zobowiązuję się nie wyruszać w żaden ważny, nowy rejs, aż do ukończenia terapii. To takie nasze wspólne zobowiązanie, które ma nas uchronić przed niekorzystnymi, życiowymi decyzjami, mającymi swe źródło w nieświadomości. Na ten czas przesiadam się na inny statek, gdzie z grupą moich współtowarzyszy tego terapeutycznego wojażu będziemy razem przemierzać głębiny uczuć, zaglądać w otchłanie złości i stawać nago przed światem. Jest to czas wspomnień, łez i wzruszeń, czas intensywnej pracy nad sobą. Mimo powagi sytuacji, bywają też chwile radości i spontanicznych zachowań. Nasza Pani Kapitan prowadzi nas wytrwale przez odmęty wód przeszłości, pomaga omijać ich wiry i naprowadza nasze zbłądzone myśli na tory prawdy, przemierzając wraz z nami ścieżki naszych snów. Wie najlepiej jak nas nakierować na właściwy kurs -kiedyś sama pływała pod tą samą banderą. Jest z nami Ktoś jeszcze, Ktoś niewidoczny, Kto zebrał nas tu i pousadzał w sposób, który z pewnością niejednokrotnie mnie jeszcze zadziwi…

Każdy z nas wie, jak ważny jest dom, ten pierwszy, chciałoby się powiedzieć -port, do którego zawijamy z nieznanego nam bliżej kierunku, wprost z gwiazd, kiedy się rodzimy. To nasze pierwsze gniazdo, które zostało uwite z patyków dziedzictwa naszych rodziców i śliny ich miłości. Czasami jest w nim miło i ciepło. Bywa i tak, że czasami przez szpary między patykami przenika do nas chłód a ślina wcale tak świetnie nie wiąże tych domowych ścian. Czasami w tej ślinie jest tak wiele jadu. Aby jak najszybciej móc zacząć funkcjonować w tym świecie, wyfrunąć z gniazda, by uwić w wkrótce swoje własne, mocne i szczelne gniazdko, Natura wyposażyła nas w mechanizmy chłonięcia nowej wiedzy o tym świecie z niesamowitą szybkością, zwłaszcza w pierwszych miesiącach naszego istnienia. Chłoniemy ją od naszego najbliższego otoczenia – najczęściej od naszych rodziców, tak jak ptaki czy małe tygryski. Chociaż jeszcze nie mówimy i nie rozumiemy nic, co inni do nas mówią, to jednak rozumiemy uniwersalny język tego Wszechświata, który instynktownie każe nam przeżyć. W tym celu nasze młode umysły, obserwując najbliższe otoczenie, nieświadomie wgrywają sobie każdego dnia program, bit po bicie, który w przyszłości utoruje nam drogę do dorosłego i bezpiecznego życia. Niestety, czasami programy te są skażone wirusami myślenia i postrzegania naszych pierwszych opiekunów. Wirusami, które następne pokolenia kopiują i obdarowują siebie nawzajem, paradoksalnie dla swojego dobra – aby przeżyć. Niekiedy można usłyszeć, że ktoś zmarł na dziedziczną chorobę rodzinną. A może raczej powinno się powiedzieć, że zmarł na dziedziczny, pozbawiony refleksji, konformistyczny wirus myślenia czy na skażony sposób postępowania?

Płynąc przez dorosłe życie, nasze wewnętrzne busole prowadzą nas w oparciu o program wgrany nam za młodu dyskietkami słów mamy czy zachowań taty. W dużej mierze patrzymy na świat, trudności czy przyjemności oczami naszych rodziców, przez pryzmat matrycy naświetlonej światłem i ciemnością lat dziecięcych. Mówimy ich językiem, słyszymy ich uszami. Niejednokrotnie, chociaż wzbraniamy się i zaprzeczamy temu, to mimo wszystko czujemy, że tak właśnie jest. Nosimy w sobie lęki przed założeniem swojej własnej rodziny bo ciągle mamy przed oczyma, pozostawiające wiele do życzenia, postawy naszych rodziców. Boimy się, że historia ponownie zatoczy swe koło. Ile to razy zdołaliśmy zawinąć do portu, który w krótkim czasie okazał się być prawdziwym piekłem? Uciekamy z niego jak najszybciej, bo nie tak to sobie wyobrażaliśmy, nie tego chcieliśmy dla siebie. Niebawem przekonujemy się, że kolejny port jest taki sam jak ten, z którego dopiero co uciekliśmy, że gniazda, które zaczynamy wić, rozpadają się zanim jeszcze na dobre powstaną. Że wieje tam pustką i chłodem. Dlaczego nasze łajby życia zamiast płynąc, dryfują, znosząc nas ku kolejnym “trójkątom Bermudzkim”? Dlaczego tak się dzieje i jak to błędne koło przerwać?

Chociaż ból przeszłości jest czasami nie do zniesienia i tak wielki, że nawet na samą tylko myśl o przyjeździe do rodzinnego domu dostajemy konwulsji, to właśnie tam musimy powrócić myślami, aby przyjrzeć się raz jeszcze całej sytuacji, jeszcze raz ją przeżyć, poczuć złość i smutek, gorzkie chwile zaniedbania i znieważenia by w końcu móc zrozumieć, pogodzić się i … przebaczyć. Najpierw sobie, później innym.

image-940x400

Wreszcie nadchodzi czas powrotu do swojego prawdziwego domu – tego, który każdy z nas nosi w swoim wnętrzu. Tego, na który wcześniej nie mieliśmy czasu, próbując za wszelką cenę łatać gniazda innych, zadawalać ich, zaciągając się na nie swoje wojny, nosząc za duże i za ciężkie kamasze. Czas na zrzucenie masek, które, chociaż kiedyś pomagały nam przeżyć, dziś są już zbędne i zaczynają nas uwierać. Powoli same zaczynają kruszyć się i odpadać od naszych tworzy, odkrywając nasze prawdziwe, człowiecze  oblicze. Tancerz i Bidula umierają śmiercią naturalną a z oddali, powoli wyłania się z mgły, niewyraźna jeszcze postać Pielgrzyma. To ktoś świadomy, kto żyje w pełnej symbiozie ze Wszechświatem, zna siebie i ufa Sile Wyższej, jakkolwiek Ją pojmuje. Ktoś, kto ma w sobie powagę mędrca i radość dziecka zarazem. Ktoś, kto zna swą wartość, ale też szanuje każdą inną ludzką istotę i jej prawo do szczęścia, do odrębności. Nadchodzi czas zatroszczenia się o siebie, o swoją łódkę i mapę. Powoli wracam na swoją łódź, podnoszę kotwicę z dna morza. Nadchodzi czas decyzji, nowego rejsu. Właśnie mija dziewiąty miesiąc mojej terapeutycznej podróży – nadchodzi czas narodzin!

Siedząc niejednokrotnie przy suto zastawionym stole, czasami potrzebowałem czegoś, na przykład soli i wiele razy łapałem się na tym, że od razu zaczynałem jej szukać gdzieś daleko od siebie, wierząc z jakiegoś powodu, że musi być gdzieś tam, daleko, na drugim końcu stołu. Kiedy już przeszperałem wzrokiem cały stół, nagle mój wzrok lądował wprost na solniczkę – stojącą tuż przy mojej ręce… Czasami przemierzamy tysiące kilometrów wierząc, że gdzieś tam czeka na nasz szczęście, najlepszy partner, wspaniała praca. Ale najwyraźniej tak czasami ma być, że musimy przemierzyć wiele mil, zedrzeć wiele par butów, aby w końcu odnaleźć to, co da nam poczucie szczęścia i nie przeminie z kolejnym zachodem słońca. Paradoksalnie okazuje się wtedy, że to szczęście, choć tak daleko, zawsze było tak blisko. Że było w nas samych -od zawsze.

Paweł

Zaszufladkowano do kategorii Z MOJEGO OKNA | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

CZERWIEC

cOlFGlihxZPW2Z02RB

Czerwiec zwiedziony
promieniem złotym
pełen przepychu,spokoju
bez żalu nad śniegiem płatków
jabłoni zatacza powab zieleni
Przytula owad wszelaki
ramieniem nektaru
zapachem ziemi
i czeka sierpnia
niecierpliwie
co owoc wyda jesienny.

Londyn, lato 2007

Zaszufladkowano do kategorii WIERSZOWISKO | Otagowano , , | Dodaj komentarz

ZANIEDBANIE I PRZEMOC W DZIECIŃSTWIE A KONSEKWENCJE W ŻYCIU DOROSŁYM

Na początku drogi rozwoju każdego człowieka stoi dom rodzinny,czyli miejsce,w którym dziecko ma doświadczyć faktu bycia przyjętym na tym świecie,w którym poczuje się kochane. To,co się w tym miejscu wydarzy jest matrycą,na którą zostają nałożone kolejne doświadczenia w życiu osoby.Dom,czyli to pierwsze i najważniejsze środowisko,w którym „powstaje człowiek”,odgrywa zasaniczą rolę w rozwoju osobowości dziecka i jest prognozą nadziei na dobry los.

66034278027_m

Dla wielu dzieci dom i rodzina nie są jednak miejscem,gdzie doświadcza się miłości i poczucia bezpieczeństwa,a wręcz przeciwnie-są to miejsca terroru, zagrożenia i lęku oraz głębokiego cierpienia i rozpaczy.Dla wielu dom,to miejsce,w którym dziecko pojawia się przypadkowo,z „wpadki” i jakkolwiek z czasem zaczyna być już chciane,to też tak naprawdę nigdy nie zostaje przyjęte, a to w przyszłości powoduje zakłócenia jego wzrostu i rozwoju. Dzieci przebywające w takich domach,wzrastające wśród przemocy – cierpią i są krzywdzone zarówno wtedy,gdy są świadkami i obserwatorami przemocy dorosłych jak i wtedy,gdy same także doznają przemocy,gdy są bezpośrednio maltretowane lub zaniedbywane przez rodziców lub opiekunów.

Zaniedbanie przemoc niszczą młodego człowieka uniemożliwiając mu pełny rozwój. Jest to okoliczność,która odbiera realizację wewnętrznego potencjału osoby i urzeczywistnienie tego co nazywamy w terapeutycznym programie NEST( „New Experience for Survivors of Trauma” )Planem osoby,którą się ma ona stać,planem ze świadomością którego każdy przychodzi na ten świat. Te krzywdy i wielki zamęt,który powodują w psychice różne rodzaje przemocy i zaniedbań są wypadkami na drodze stawania się dojrzałą dorosłą osobą.

Dodatkowym elementem utrudniającym wspieranie dziecka w rozwoju bywa także to,że rodzice nie przyjęli na świat wcześniejszego potomstwa dopuszczając się aborcji.Jeżeli jeszcze dodatkowo manipulują dzieckiem mając wobec niego wygórowane,często nierealistyczne oczekiwania,to pojawia się w dziecku zamęt i wewnętrzne zamieszanie. Traci ono spokój wewnętrzny,czując się winne za pragnienia niezgodne z tymi,które prezentują rodzice.Pojawia się w nim przekonanie,że jest złe i nie zasługuje na miłość.

Dziecko krzywdzone to dziecko maltretowane fizycznie(np.poprzez uderzenia, potrząsanie,sprawianie lania,duszenie itp.),emocjonalnie(np.poprzez krytycyzm, wyśmiewanie,upokarzanie,odrzucenie,blokowanie rozwoju relacji z rówieśnikami itp.), wykorzystywawane seksualnie (wykorzystywanie wewnątrz-rodzinne lub zewnętrzne,gdy krzywdziciel nie mieszka w domu) a także dziecko zaniedbywane. Zaniedbanie oznacza ignorowanie lub niezaspokajanie naturalnych potrzeb dziecka jak na przykład potrzebę ochrony, miłości, zachęty, afirmacji,chwalenia itp. Dziecko krzywdzone zatem, to również takie, które żyjąc w swojej rodzinie nigdy nie było bite i które określa rodzinę w samych superlatywach,a swoje dzieciństwo uważa za szczęśliwe nie mając w ogóle świadomości zaniedbań,w postaci braku zaspokojenia podstawowych potrzeb psychologicznych,które w tej rodzinie wystąpiły.Tytuł książki Alice Miller „Losy dzieci z dbrych domów” wraz z podtytułem „dramat udanego dziecka” przedstawia typ  tak zwanego „dobrego” dziecka, które nie musiało doświaczyć przemocy  fizycznej aby móc określić swoje dzieciństwo traumatycznym z powodu poważnych zaniedbań,do których najczęściej potem trudno tam „dorosłym” już dzieciom się dokopać.

Zaniedbanie ma bardzo niszczący wpływ na zachowanie dziecka,może nawet bardziej niż przemoc fizyczna.Oznacza ono,że dzieci nie otrzymują fizycznych, emocjonalnych i duchowych  składników,które są potrzebne do tego,aby mogły się one rozwijać zgodnie z Planem,co utrudnia rozpoznanie i zaspokajanie im swoich potrzeb. Wiele dzieci traci zdolność do rozpoznania swojego Planu, kiedy rodzice są niedojrzali i infantylni,bo sami weszli w okres dorosłości z nierozwiązanymi problemami z dzieciństwa przemycając w swoim sercu „zgłodniałe” miłości dziecko,które wciąż chce być kochane,które tęskni za tym,by poczuć się bezpiecznie.

Proces przemocy i zaniedbania

Skrzywdzenie jest skutkiem interakcji mających miejsce pomiędzy Krzywdzicielami, Ofiarami i Obserwatorami,co wskazuje na koncepcję „trójkąta” polegającą na tym,że każda osoba uwikłana w trójkąt przyczynia się w jakiś sposób do maltretowania.Dzieci najczęściej przyczyniają się do stania się ofiarami prowokując krzywdzicieli niezawiniony-mi (płacz niemowlęcia)lub potem zawinionymi(kradzież,kłamstwo itp.) zachowaniami. Poprzez te wczesne,traumatyczne doświadczenia przemocy,zaniedbania lub dezorientują- cej sytuacji, w których dziecko nie  mogło walczyć,ponieważ stosujący przemoc dorosły był od nich o wiele większy ale także nie mogło uciec, ponieważ nie mogło przeżyć samo, dziecko znajdowało się w sytuacji patowej i cokolwiek by wtedy nie zrobiło związane było z bólem.W sytuacji podwójnego wiązania jest się bowiem skazanym gdy się coś robi jak i wtedy gdy się nie robi.

Z maltretowaniem (przemocą i zaniedbaniem)wiąże się ból ,któremu towarzy-szy szereg różnorodnych emocji,wśród których na plan pierwszy wysuwa się lęk,gniew,wstyd i ogólny zamęt.Ponieważ bezpośrednie wyrażenie gniewu jest w większości zahamowane, dlatego dziecko uczy się wyrażać go w sposób pośredni. Zamęt  pojawia się za każdym razem gdy dziecko jest zranione lub zaniedbane i nie ma wyjaśnienia tego zranienia.

Często z malltretowaniem związana jest wina i wstyd.Dzieci najczęściej obwiniają się za problemy swoich rodziców,a ich krytycyzm i wyśmiewanie w stosunku do dzieci może powodować wstyd zwiazany z ciałem lub osobowością.

W efekcie zaniedbania powstają konflikty kluczowe,które dotyczą pytania co robić aby były zaspokojone potrzeby danej osoby.W głowie zaniedbanego dziecka mogą pojawiać się pytania typu: ”Zadowolić ich,czy zmusić do tego by mnie żałowali?” Czy powinnam się starać,by mnie zauważono,czy poddać się?” Dzieci są unieruchomione między próbą zdecy- dowania sie na jedną z tych możliwości i nie potrafią dostrzec trzeciego wyjścia.Są jak w pułapce.Są też łatwym celem dla kolejnych aktów przemocy, szczególnie słownej.

Jak się wtedy dzieci najczęściej zachowują?Przed niewygodnymi myślami i uczuciami  mogą bronić się udając,że one nie istnieją.Różnorodne mechanizmy obronne nie pozwalają aby dzieckiem zawładnęły jego własne impulsy i emocje,pozwalają więc prztrwać.Są to pewne zachowania i reakcje,które zabierane są z dzieciństwa w dorosłość.

Takie miotanie się między dwoma biegunami to konflikty kluczowe,które jeśli nie zostaną rozwiązane – zabrane będą przez dzieci w życie dorosłe i często –niestety-przekazywne z pokolenia na pokolenie.

Gdy potrzeby dziecka nie są spełniane w sposób naturalny,będzie ono próbowało zdobyć uwagę rodziców  zadowalając ich albo stając się godnym pożałowania.Czyli skorzysta z  manipulacji,która jest jedną z odpowiedzi dziecka na zaniedbanie.Jeżeli sytuacja zaniedba- nia  w rodzinie trwa jakiś czas,to taka postawa rozwija się w „maski”,które dziecko nakłada wtedy,gdy chce zdobyć zaspokojenie swoich potrzeb.Raz może być osobą,która robi wrażenie,wywołuje podziw i aplauz(TANCERZ) ,zaś innym razem jest godny pożałowania, nieszczęśliwy, próbujący wywołać współczucie,robiący smutne wrażenie,czasem zły (BIDULA).Dzieci używają Masek do tego aby otrzymać to czego potrzebują,jeśli znajdą się akurat w takim środowisku,które nie jest świadome potrzeb dziecka,bo przecież też najczęściej nie jest świadome swoich własnych. Noszenie Masek jest jednym ze sposobów manipulowania i związane jest zwykle z istnieniem widowni,a rodzice właśnie stanowią ją w pierwszym planie,dlatego też to oni właśnie wzacniają Maski dziecka gdy wybiórczo zwracają uwagę na zadowalanie,czy jego narzekanie. Zaniedbywane dzieci używają zatem Masek jako próby uzyskania od rodziców zaspokojenia swoich potrzeb. Znaniedbanie najczęściej promuje TANCERZA.Zakładanie tej maski przez dziecko i zachęcanie dorosłych,by nawiązali z nią kontakt,nawet stosując przemoc,pomaga zaniedbanemu dziecku nie stracić kontaktu z rzeczywistością i nie popaść w psychozę. Nakładanie i noszenie Masek pochłania wiele energii, dlatego też dzieci,które je noszą mają mniej energii na rozwijanie autentycznej części siebie.

W każdym dziecku istnieje potrzeba wyjaśnienia sytuacji,w której doświadcza skrzywdzenia, potrzeba znalezienia odpowiedzi na pytanie „dlaczego oni mi to robią?”Dwa pojawiające się w tej sytuacji wyjaśnienia mają także znamiona wewnętrznego konfliktu. Jedno:”Ponieważ ja nie jestem w porządku” i drugie: ”Ponieważ oni nie są w porządku”. Ponieważ myśl,że rodzice nie są dobrzy niosłaby dla dziecka zbyt duże zagrożenie, zważywszy na fakt,że przeżycie dziecka uzależnione jest właśnie od rodziców,dlatego dzieci zazwyczaj obwiniają za podejście swoich rodziców siebie samych:”To moja wina,nie troszczą się o mnie bo nie można mnie kochać”.To wyjaśnienie często potwierdza obwiniający przekaz rodziców:”Jesteś niesfornym dzieckiem,tylko z tobą kłopoty”.

Zaniedbanie toruje najczęściej drogę do przemocy,bo tak się składa,że dzieci zaniedbywane pod względem emocjonalnym mogą próbować zdobyć uczucie od osób przypominających ojca i wystawiając się na ryzyko wykorzystania seksualnego.

Gdy rodzice krzywdzą dzieci,często odtwarzają konflikty kluczowe wynikające z ich własnego doświadczenia zranienia w dzieciństwie.Przekazywane są one wtedy z pokolenia na pokolenie,co odzwierciedla rotacja tragicznego trójkąta. Ofiary stają się w następnym pokoleniu katami „zapraszając” swoje dzieci do odtwarzania destrukcyjnej  dynamiki swojego domu i robiąc swoim dzieciom dokładnie to samo,czego doświadczyli i od czego usiłowali uciec myśląc o swoim przyszłym życiu. Dlatego potem w procesie uzdrawiania zranień rozpoznawanie i zrozumienie konfliktów kluczowych będzie pierwszym krokiem do ich rozwiązania.

Nastepstwa przemocy i zaniedbania wobec dzieci

Istnieje wiele wzajemnych powiązań pomiędzy przemocą doświadczaną w dzieciństwie a zaniedbywaniem siebie i potem także własnych dzieci. Skutki malltretowania dotyczą różnorodnych aspektów funkcjonowania osoby.Jednym z takich skutków są trudności w podjmowaniu zobowiazań. Przykładem tej trudności może być chociażby niedotrzy-mywanie deklarowanego wcześniej zobowiązania uczestniczenia w terapii u tych osób, które zdecydowały się podjąć pracę nad sobą a w sytuacjach pozaterapeutycznych – notoryczne odkładanie decyzji na wejście w związek czy poślubienie partnera .Trudność ta jest  odbi- ciem niepowodzenia  rodziców co do zaopiekowania się potrzebami dziecka w sposób adekwatny i dojrzały.Ma zapewne związek z brakiem podstawowego zaufania do siebie i swoich możliwości w kwestii zaopiekowania się sobą i kierowania swoim życiem wedle powiedzenia -„Skoro rodzicom się nie udało,to czemu ma się udać mnie?”

Innym skutkiem związanym z zaniedbaniem czy przemocą może być także lęk przed wyrażaniem siebie.Osoba może mieć kłopot z rozpoznawaniem i wyrażaniem swoich uczuć i pragnień ponieważ w przeszłości nie doświadczała przyjęcia ze strony bliskich-szczególnie ze srony matki i ojca,a w zamian za to była ignorowania czy nawet krytykowa-na  i wyśmiewania.Zapewne trudno będzie innym taką osobę kochać i zaspokajać jej potrzeby,ponieważ on sama siebie odtrąca i nie wie czego chce.

W z związku z powyższym osoba  może doświadczać odtwarzania  znajomego z przeszło-ści klimatu odrzucenia, który będzie nieświadomie prowokować swoimi zachowaniami. Przykładem tego typu postawy i związanych z nią uczuć może być zapewne niejedna córka alkoholika (czy też ojca wprowadzającego jakikolwiek  rodzaj destrukcji w relację z jej matką), która w przyszłości wchodzi w podobny związek do tego,jaki mieli jej rodzice i dziś będzie cierpieć w relacji ze swoim mężem,tak jak kiedyś cierpiała obserwując małżeństwo swoich rodziców . Dziewczyna –o ironio-powtarzać będzie błąd,który zrobili jej rodzice! Jakkolwiek odtwarzanie jest próbą zrozumienia kluczowych konfliktów przez  ludzki umysł,to zazwyczaj nie prowadzi jednak do tego zrozumienia,a tylko wzmacnia ten konflikt.Dlatego nie wystarcza obiecać sobie,że …”ja na pewno nie popełnię tego błędu co mama”,czy też„już nie wejdę w taki związek,który miałem”.Takie deklaracje-to zdecydowa-nie za mało,aby rzeczywiście wpływać na swoją historię.

Kolejnym przykładem trudności w tworzeniu i utrzymywaniu bliskich relacji może być także żona alkoholika, która tylko pozornie uwalnia się od krzywdy doznawanej w związku na przykład poprzez wyjazd za granicę,gdzie poznaje innego, nieuzale-żnionego partnera i mimo to,że początkowo wydaje się jej, że znajduje się w cudownym, idealnym związku, to z biegiem czasu zaczyna odtwarzać wyuczone schematy zachowań i  dostrzega w partnerze cechy, które przypominają jej o doznanych krzywdach. Wtedy stając się coraz to bardziej rozczarowaną  albo doprowadza do rozstania lub też po jakimś czasie wchodzi w kolejny związek z podobnym człowiekiem albo przystosowuje się do bycia w tym związku w bardzo toksyczny sposób,w efekcie doprowadzając do depresji czy innych stanów nerwicowych.

Skutkiem maltretowania jest więc także próba  osiągnięcia tego,co niemożliwe,czyli próba zrealizowania potrzeb i pragnień nigdy nie zaspokojonych w dzieciństwie.Jest to sposób, który przypomina zachowania Syzyfa,zatem sposób,który zakłada brak uznania pewnych oczywistych faktów, które dotyczyć by miały stawienia czoła rozbieżności pomię- dzy tym,kim ta osoba jest,a tym,kim mogłaby być,gdyby żyła w innej,zdrowej rodzinie. Stawienie czoła tej rozbieżności,związane z doświadczeniem bolesnej straty osobistej mogłoby być źródłem złego samopoczucia,stąd niechęć wielu ludzi do korzystania z tej skądinąd korzystnej-bo realistycznej,przywracajacej równowagę w życiu- strategii postę-powania.

Inny skutek zaniedbania i przemocy dotyczy tworzenia i utrzymywania dojrzałych relacji opartych na miłości. We wszystkich bowiem to pragnienie jest.Potrzebujemy jednak dobrych warunkow do wzrostu milosci.Dzieci,które nie otrzymały wzorców dojrza-łej kochającej się pary w osobach swoich rodziców, potem najczęściej mają  trudność z rozróżnieniem miłości od tego co miłością nie jest.W związku z tym jako osoby dorosłe mylić będą miłość z uczuciem,namietnością, zakochaniem, cierpieniem,poświęceniem itd. Osoba będąc zaniedbywana w dzieciństwie teraz może próbować znaleźć kogoś,kto stanie się dla niej zastępczym rodzicem i w ten sposób kompensować niespełnione potrzeby z dzieciństwa.Wiele konfliktów bierze się stąd,że partner nie chce być rodzicem.Być może dopiero po pozostawieniu za soba wielu perturbacji osobistych,oboje partnerzy zaczną przybliżać sie do stanowiska,które mówi,że miłość nie jest jednak uczuciem,lecz decyzją i warto nad tym pracować Aby miłość nie była chora,zwyrodniała,to trzeba uzyskać rowno-wagę  pomiędzy milością do siebie i milością do drugiego czlowieka.Dzieci,które były jednak świadkiem zaburzonej rónowagi w tej sprawie , ponieważ niesprawiedliwy podział obowiązków między rodzicami dawał im informacje,że głównie jedna osoba brała(np.uza-leżniony od alkoholu ojciec),a druga dawała (współuzależniona matka),dlatego też w przy-szłości najczęściej mają  trudność z dawaniem i przyjmowaniem miłości i parado-ksalnie odtwarzają postawy swoich rodziców mimo to,iż kiedyś,przed laty obiecali sobie  solennie,że…. „ nigdy nie będę taka jak matka”,czy – „nigdy nie będę taki jak ojciec”.

„Nad swoim sercem spragnionym milosci trzeba bardzo czuwac.To serce jest jak klepto-man,ktory rzuca sie na wszystko,co jest podobne do miłości.Wtedy czlowiek karmi sie byle czym,byle jak,byle gdzie. Dlaczego?Bo tak karmili sie jego rodzice.Organizm wycieńczony brakiem pokarmu musi karmić się stopniowo.Trzeba wcześniej rozpoznać te głody,jakoś je nazwać,dobrze je odczytać.” /J.Augustyn SJ/

Skutkiem zaniedbania i przemocy w dzieciństwie jest także tendencja do przesadzonych zachowań (agresja,ucieczka)lub reakcji emocjonalnych (gniew,lęk)w życiu obecnym.Stąd na przykład osoba doświadczająca kiedyś przemocy słownej może stać się dziś szczególnie wrażliwa na pewne słowa, które uruchamiają odruchy rozwinięte podczas przemocy słow-nej we wczesnym wieku i skutkiem tego będzie doświadczać poczucia dyskomfortu, gdy aktualna sytuacja przypomni tamte dawne uczucia i niejako je wyzwoli. Na przykład podniesiony ton osoby przeżywającej gniew mógłby wyzwolić lęk i przykrość w doświad-czeniu danej osoby,natomiast dla kogoś innego byłby czymś zupełnie naturalnym. Wiel-kość reakcji emocjonalnej może być wtedy niewspółmierna do przyczyny, ale staje się zrozumiała gdy porówna sie ją z intensywnością emocji charakteryzyjących  pierwotną sytuację traumatyczną.

Trudność w byciu szczerym to także skutek doświadczania zaniedbania i przemocy w przeszłości.Jakkolwiek  przeróżne Maski wykreowane przez osobę w dzieciństwie na użytek przetrwania i zaspakajania swoich potrzeb okazały się potrzebne ,to w życiu doro-słym stają się być dla niej przeszkodą w odkryciu prawdziwego obrazu siebie,swoich talen-tów,rzeczywistych pragnień  oraz uzyskaniu poczucia zadowolenia ze swojego życia po-przez realizowanie swojego wewnętrznego  potencjału.

Trudność w wyrażaniu swojego człowieczeństwa to kolejne  trudne dziedzictwo maltretowania.Jednym z jego przekazów jest doświadczenie bycia uprzedmiotowionym .Dziecko będąc ofiarą zaniedbania czy przemocy internalizuje ten przekaz i wbudowuje go w swój obraz samego siebie,czyli doświadcza  siebie dokładnie tak jak było traktowane.Ten instrumentalny  sposób odnoszenia się do siebie przenosi w dorosłość prowokując innych do tego,aby traktowali go dokładnie tak samo.

Istnieje pewne powiązanie pomiędzy tym, jak rodzice wykorzystują i zaniedbują swoje dzieci, a tym jak byli wykorzystywani lub zaniedbywani w dzieciństwie.Wyraźnie to widać w przypadku przemocy słownej (np. obrażanie, przeklinanie). Destrukcyjne przekazy słowne są bowiem uwewnętrzniane i pozostają na trwałe zapisane w umyśle dziecka wpływając na obniżenie jego poczucia własnej wartości . Przemoc słowna jest więc szczególnie niszcząca, ponieważ nie pozostawiając fizycznych ran,będąc niewidoczną prowokuje do lekceważenia  i niedostrzegania jej skutków. Tymczasem doświadczanie kontaktu z osobą stosującą ten rodzaj przemocy może spowodować,że dziecko by się ochronić, uciekać będzie w świat fantazji,co może doprowadzić je do wyobcowania.Jest to też ten rodzaj przemocy,który łatwo przechodzi z pokolenia na pokolenie, gdyż osoba zwraca się do ludzi jej bliskich tak jak do niej się odnoszono.

Skłonność do zaniedbywania i stosowania przemocy wobec samego siebie jest wprost proporcjonalna do tych zaniedbań i przemocy,których kiedyś  dziecko doświadczyło w swoim środowisku rodzinnym.Dlatego tendencja do autodestrukcji jest kolejnym skutkiem zaniedbania i przemocy w przeszłości. Poczucie braku własnej wartości może przejawiać się w autodestrukcyjnych  zachowaniach jak nałogi,próby samobójcze, samo-okaleczenia, które łącząc sie z dojmującym poczuciem winy nakręcają tendencje samo-karania.Poczucie winy dorosłej już dziś osoby jest często proporcjonalne wobec stosunko-wo niewielkiego przyczynienia się danej osoby do wydarzenia powodującego to uczucie.

Kolejnym skutek zaniedbania w dzieciństwie- wstyd – rodzi sie w momencie odpowiedzi na pytanie „jaki jestem?”Wstyd,to coś więcej niż uczucie.Jest to poczucie,bo towarzyszą mu jeszcze inne stany/emocje,zachowania,myśli/. Doświadczenie wstydu to doświadczenie odsłaniania się nie tylko przed innymi, ale przede wszystkim przed sobą samym.Wstyd podobnie jak poczucie winy silnie blokuje rozwój osobisty.Jest różnica między tymi uczu-ciami,bo osoba owładnięta wstydem czuje,że ma jakiś brak,defekt czy upośledzenie, nato-miast ktoś, kto ma poczucie winy uważa,że zrobił coś nie tak. Czlowiek nie rodzi się gotowy wstydzić się siebie/tego jaki powinien być dowiaduje się z zewnątrz/. Dziecko uczy się przez kontakt z otoczeniem(głównie od rodziców) czego ma się wstydzić i z czasem wyk-sztalca wewnętrznego zawstydzacza/krytyka/,który się  usamodzielnia i pozostaje na dalsze lata,wchodząc w okres dorosły i  przypominając mu,że nie jest doskonałe,choć rodziców juz nie ma obok.

Bardzo istotnym odległym skutkiem zaniedbania w dzieciństwie są trudności rodzi-cielskie, których może doświadczać osoba względem swoich dzieci. Osoby zaniedbane mają poważne trudności w wyrażaniu radości i gorzej nawiązują kontakt emocjonalny poprzez rozmowy, zabawy i pieszczoty z dzieckiem, co prowadzi do ich zaniedbania.Brak dojrzałego wzorca rodzica kładzie się potem cieniem w na funkcjonowanie w tej roli. Istnieje wtedy niebezpieczeństo pomylenia swoich potrzeb z potrzebami dzieci gdy na przykład deleguje się dziecko do tego,aby spełniło oczekiwania  rodzica,których nie udało mu się rodzicowi w przeszłości zrealizować w swoim życiu,na przykład zmusza dziecko do gry na instrumencie czy nie zgadza się na obrany przez syna kierunek studiów,ponieważ…. miał skończyć architekturę,o której zawsze marzył, tymczasem dziś zajmuje się kompletnie czymś innym i nie realizuje się w pracy zawodowej. Zaniedbani ludzie często czują zazdrość,gdy własne dziecko dostaje, czego im nie dano. Zaczynają więc je zaniedbywać.I tak ojciec może doświadczać zazdrości względem syna,gdy ten realizuje swoje marzenia ,po które ojciec nigdy wcześniej nie sięgnął,natomiast matka może zazdrościć córce tego,że ta dała sobie w końcu prawo do tego,żeby wytyczyć jasne granice miedzy sobą a światem i nie być ofiarą jak ona.

Kolejnym niedojrzałym sposobem funkcjonowania w roli rodzica jest także  wykorzysty- wanie swoich dzieci do zaspokajania własnych potrzeb. Ponieważ rodzic nie jest  stanie sprostać  dojrzałemu funkcjonowaniu w swojej roli – na przykład w sytuacji,gdy jest w rodzinie choroba alkoholowa –  to zwykle w takiej sytuacji następuje zamiana ról.Wtedy dzieci wchodzą w rolę rodziców pocieszają płaczącą matkę,stają w jej obronie,za nią podej-mują walkę,chcą wypełnić rolę ojca,natomiast rodzice zachowują się jak dzieci,są słabi, nieodpowiedzialni, szukają wsparcia,użalają sie nad sobą.Bywa,że rodzice wykorzystują swoje dzieci do zaspokajania swoich własnych potrzeb nawet wtedy,gdy sami są już w podeszłym wieku,a ich dzieci mają także swoje dzieci. Najczęściej wtedy te dorosłe dzieci, które pozwalają sobie na manipulowanie przez rodziców nie są w stanie wychowywać swoich dzieci w dojrzały sposób przede wszystkim dlatego,że nie odcięły się od swoich rodziców,”nie opuściły swojego domu” rozpaczliwie szukając zaspokojenia własnych potrzeb .Tym samym nie dały sobie szansy na zbudowanie dojrzałego związku,w którym dzieci doświadczałyby poczucia bezpieczeństwa będącego skutkiem życia w rodzinie gdzie oboje rodzice są w możliwościach zadbania o swoje własne potrzeby i nie używają siebie wzajemnie do kopensowania swoich deficytów dzieciństwa.

Można więc powiedzieć,że „dom (rodzina) jest dla człowieka częścią jego istoty”, że w jakiś sposób każdy uwewnętrznia ten „dom”,nosi go w sobie poprzez zapis wewnętrznych konfli-któw kluczowych,tych silnych emocjonalnych doświadczeń,które są jego udziałem. Cząstkę tego miejsca człowiek będzie nieść ze sobą przez całe życie,jednak ostatecznie to od niego zależeć będzie,co zechce ze sobą zabrać z tego okresu w momencie,gdy w jakimś okresie -zwykle inspirowanym kryzysem-podejmie decyzję na to,aby nieco zagłębić się w siebie i dokonać retrospekcji swojego dotychczasowego życia po to,aby żyć pełniej, świadomiej. Jakkolwiek konflikty, jakie przeżywają osoby doświadczone przemocą lub zaniedbaniem są wyjątkowo głębokie i powodują bolesne i trwałe zranienia to są  jednak sposoby  radzenia sobie nawet z tak głębokimi zranieniami.Wiele z nich prezentuje program terapeutyczny Philipa Neya NEST. Jest on skierowany właśnie do tych wszystkich osób,które doświad-czają  skutków  zaniedbania i przemocy w dzieciństwie.

Alicja Sz.

Zaszufladkowano do kategorii NASZE PISANIE | Otagowano , , , | 2 komentarze